Katarzyna Utracka
Dział Historyczny Muzeum Powstania Warszawskiego
Wiele opracowań koncentruje się na bohaterskiej obronie Starego Miasta oraz walkach na Mokotowie, Żoliborzu czy Powiślu Czerniakowskim, znacznie mniej uwagi poświęcając zmaganiom toczonym w Śródmieściu. Tymczasem to ta część Warszawy utrzymała się najdłużej – aż do ostatnich dni Powstania. Znajdował się tu jeden z kluczowych punktów powstańczej obrony – Centralny Dworzec Pocztowy, powszechnie nazywany Dworcem Pocztowym lub Pocztą Dworcową.
Potężny gmach nad torami kolei średnicowej przy ul. Żelaznej stanowił jeden z najważniejszych punktów linii umocnień Śródmieścia Północnego, określanej mianem „twardego frontu”. W jego rejonie przez cały okres Powstania toczyły się zacięte walki. W prasie powstańczej Dworzec zyskał wymowne przydomki: „Najwspanialszy Bastion Warszawy”, „Alkazar” i „Wspaniały Punkt Oporu”.
Centralny Dworzec Pocztowy należał do najważniejszych przedwojennych inwestycji pocztowych w Warszawie. Projektowany kompleks powstawał w miejscu dawnego Dworca Kaliskiego i miał być największym obiektem pocztowym na świecie oraz nowoczesnym centrum obsługi przesyłek – miejscem ich przyjmowania, sortowania i kierowania do odbiorców w Warszawie, innych części kraju oraz za granicę.
Budowa tak wielkiego obiektu wynikała z rosnących potrzeb warszawskiej poczty, której dotychczasowe urzędy nie były już w stanie sprawnie obsługiwać stale zwiększającego się ruchu przesyłek. Nowy Dworzec miał więc nie tylko uporządkować pracę stołecznej poczty, lecz także stworzyć nowoczesne centrum przeładunku i transportu korespondencji.
Projekt kompleksu przygotowali Julian Puterman-Sadłowski i Józef Szanajca, jednak ostateczny kształt budowli w dużej mierze przypisywany jest Szanajcy, jednemu z najważniejszych przedstawicieli radykalnego funkcjonalizmu w polskiej architekturze. Zespół budynków podporządkowano zasadom funkcjonalizmu: prostocie formy, przejrzystości układu i maksymalnej użyteczności. Charakterystyczne były rozległe, poziome pasy okien, podkreślone narożniki oraz surowa, pozbawiona zbędnej dekoracji elewacja, która w części miała zostać pokryta żółtym klinkierem i eternitem.
Równie nowoczesne było samo usytuowanie Dworca. Zaprojektowano go nad linią średnicową, dzięki czemu kompleks mógł zostać bezpośrednio powiązany z transportem kolejowym. Położenie w sąsiedztwie Alej Jerozolimskich i ul. Żelaznej zapewniało z kolei dogodny dostęp do najważniejszych arterii komunikacyjnych stolicy.
Projektowany kompleks podporządkowano różnym funkcjom związanym z obsługą i transportem przesyłek. Przewidziano w nim również wielopoziomowe garaże, w których mogło parkować około 400 pocztowych ambulansów. Część biurowa miała mieć około 250 metrów długości i gdyby została zrealizowana zgodnie z projektem, byłaby najdłuższym budynkiem w ówczesnej Warszawie. Uzupełnieniem całego założenia miało być lądowisko dla śmigłowca, co dodatkowo podkreślało nowoczesny charakter projektowanego obiektu.
Budowę zespołu rozpoczęto pod koniec 1936 r. Jej zakończenie planowano na 1941 r., jednak wybuch wojny przekreślił te zamierzenia. Do 1939 r. udało się zrealizować tylko część projektu. Niemal ukończona była część biurowa od ul. Chmielnej, natomiast pawilon wzdłuż Alej Jerozolimskich oraz część skrzydła równoległego do ul. Żelaznej pozostawały w stanie surowym. Nie powstały również niektóre planowane elementy kompleksu, w tym wielopoziomowy garaż przy ul. Żelaznej.
Po zajęciu Warszawy kompleks przejęli Niemcy i zaadaptowali go do własnych potrzeb. W 1942 r. pomalowali gmach w barwy maskujące. Niedokończona budowla, która przed wojną miała być symbolem nowoczesności polskiej poczty, wkrótce miała stać się jednym z najważniejszych punktów powstańczej obrony.

Wizualizacja Centralnego Dworca Pocztowego według projektu Juliana Putermana-Sadłowskiego i Józefa Szanajcy z 1936 r. („Dwudziestolecie komunikacji w Polsce odrodzonej”, Kraków 1939, s. 356)

Fotografia makiety Centralnego Dworca Pocztowego od strony skrzyżowania Alej Jerozolimskich z ul. Żelazną („Dwadzieścia lat poczty i telekomunikacji w Polsce niepodległej”, Warszawa 1939, s. 91)

Budowa Centralnego Dworca Pocztowego – prace przy wznoszeniu biurowca, około 1938 r. (Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Jednym z symboli polskiego trwania na stanowisku była linia umocnień w Śródmieściu Północnym, nazwana „twardym frontem”. Żołnierze toczyli tu ciężkie walki obronne, skutecznie osłaniając centrum stolicy przed atakami wroga. Do końca Powstania utrzymali obszar Śródmieścia pomiędzy ulicami Towarową od zachodu oraz Grzybowską i Królewską od północy. 9 września 1944 r. „Biuletyn Informacyjny”, naczelny organ prasowy Komendy Głównej AK, tak charakteryzował walki na tym odcinku: „Jest w powstańczej Warszawie odcinek frontu, który wybitnie odznaczył się w czasie tych sześciu tygodni walk. […] Jest to front o najwyższych wartościach bojowych. Twardy, zacięty front nieustępliwych żołnierskich piersi. Kiedyś historia w zadumie opowie za pomocą jak nikłych środków żołnierze ci przeciwstawiali się sześciotygodniowej nawale ognia i żelaza. […] Żołnierze tego odcinka swą heroiczną postawą wyświadczają walczącej stolicy usługę bardzo doniosłej miary: skupiając na swoich piersiach najintensywniejsze uderzenia nieprzyjaciela, odgrywają tym samym rolę tarczy dla pozostałych dzielnic miasta, nawet najbardziej od ich pozycji odległych”.
Na początku „twardego frontu” znajdował się rozległy kompleks Dworca Pocztowego, który w prasie powstańczej zyskał wymowne określenia: „Najwspanialszy Bastion Warszawy”, „Alkazar” i „Wspaniały Punkt Oporu”. Gmach składał się z trzech pawilonów rozplanowanych na rzucie przypominającym nieforemną literę „H”. Jego część położona najbliżej Alej Jerozolimskich miała dwie kondygnacje i wspierała się na masywnych żelbetowych słupach, między którymi przebiegały tory kolei średnicowej. Konstrukcja ta tworzyła taras przed północną, wielokondygnacyjną częścią budynku, wzniesioną na skarpie. Opanowanie Dworca Pocztowego dawałoby Powstańcom możliwość panowania nad dwoma kluczowymi szlakami komunikacyjnymi tej części miasta – Alejami Jerozolimskimi oraz linią kolei średnicowej.

„Biuletyn Informacyjny”, 9 września 1944 r., nr 77
Zgodnie z powstańczymi planami gmach Dworca Pocztowego razem z sąsiednim Domem Kolejowym miała opanować 33 kompania Wojskowej Służby Ochrony Powstania, która taktycznie podlegała IV Zgrupowaniu „Gurt”. W utrzymaniu budynku miał współpracować 54 pluton Warszawskiego Baonu Saperów. Plany te jednak nie zostały zrealizowane. Gdy przed Godziną „W” saperzy stawili się na miejscu zbiórki w okolicy Dworca Pocztowego, nie spotkali jednostek WSOP, które miały ich wesprzeć. Dworzec Pocztowy i znajdujący się po drugiej stronie ul. Żelaznej Dom Kolejowy były obsadzone przez Niemców.
Na terenie Dworca znajdowała się czterdziestoosobowa, dobrze uzbrojona załoga z działkiem przeciwlotniczym, około 50 policjantów pocztowych i 60 urzędników niemieckich, w większości z bronią krótką. Dodatkowo dostępu do Dworca broniły dwa betonowe bunkry.
Dowódca saperów ppor. Władysław Mizielski „Piotr” zdecydował się przeczekać do zmroku w pobliskich domach przy ul. Chmielnej i zaatakować Dworzec przy pierwszej nadarzającej się okazji. Ze względu na jego strategiczne położenie należało jednak opanować go możliwie szybko. Wydawało się, że zajęcie Dworca nie będzie sprawą łatwą. Bieg wydarzeń okazał się jednak wyjątkowo szczęśliwy dla Powstańców.
3 sierpnia o świcie patrol pchor. Wacława Kucharskiego „Janosika” na własną rękę zaatakował Dworzec Pocztowy. Powstańcy wpadli na teren Dworca w momencie, gdy ostatnia niemiecka ciężarówka opuszczała budynek. Po rozpoznaniu okazało się, że Niemcy w nocy opuścili budynek. Chwilę później na Dworzec wkroczyli saperzy ppor. „Piotra” w sile 25 ludzi, po czym harcerze z drużyny szesnastoletniego kpr. Mirosława Biernackiego „Generała” wywiesili na dachu biało-czerwoną flagę, która podziurawiona i poszarpana przez kule niemieckie, powiewała do końca Powstania.
Po zajęciu Dworca natychmiast przystąpiono do barykadowania wejść wozami pocztowymi i meblami. Rozkręcono również szyny, a patrol saperski wysadził tory. Tym samym linia średnicowa została definitywnie przerwana.

Żołnierze ze Zgrupowania „Chrobry II” na Dworcu Pocztowym. Od lewej: dowódca 3 kompanii por. Zbigniew Brym „Zdunin”, dowódca Dworca Pocztowego ppor. Władysław Mizielski „Piotr”, kapelan zgrupowania ks. mjr Antonii Czajkowski „Badur”, sierpień 1944 r. (Muzeum Powstania Warszawskiego)
Załoga Dworca Pocztowego pod dowództwem ppor. „Piotra” utworzyła I pluton, wchodzący w skład 3 kompanii por. Zbigniewa Bryma „Zdunina” Zgrupowania „Chrobry II”. Oddział „Chrobry II” nie miał konspiracyjnego rodowodu, powstał w pierwszych dniach Powstania w Śródmieściu Północnym, łącząc oddziały, grupy i pojedynczych członków różnych podziemnych organizacji wojskowych. Jednostka rozrastała się, by z czasem stać się jednym z największych oddziałów powstańczych.
W sztabie i zgrupowaniu znalazła się spora grupa oficerów, którzy wywodzili się z Narodowych Sił Zbrojnych. Twórcą i pierwszym dowódcą oddziału był mjr Leon Nowakowski „Lig”, twórca i dowódca Pułku NSZ-AK im. gen. Władysława Sikorskiego, po nim jednostką dowodził mjr Zygmunt Brejnak „Zygmunt”, w konspiracji dowódca batalionu Narodowej Organizacji Wojskowej. W ramach „Chrobrego II” walczył najsłynniejszy oddział NSZ – kompania „Warszawianka”. Jednostka ta obsadzała istniejący do dnia dzisiejszego gmach Domu Kolejowego na rogu Chmielnej i Żelaznej. Wspólnie z obrońcami Dworca Pocztowego skutecznie blokowała linię średnicową oraz wylot ul. Żelaznej.
Krótko po opanowaniu Dworca Pocztowego zgłosił się do Powstańców rtm. Witold Pilecki „Witold”, były więzień i organizator ruchu oporu w KL Auschwitz (po wojnie skazany przez komunistów na karę śmierci i stracony). W obawie przed dekonspiracją, jak również kierowany chęcią przekazania prawdy o Auschwitz, rtm. „Witold”, w kwietniu 1943 r. uciekł z obozu, wrócił do Warszawy i został pracownikiem Oddziału II Informacyjnego Kedywu KG AK. Powstanie zastało go w Śródmieściu Północnym.
Rotmistrz „Witold”, po krótkim pobycie na Dworcu Pocztowym, otrzymał od dowódcy tworzącego się Zgrupowania „Chrobry II” zadanie opanowania rejonu Pl. Starynkiewicza, gdzie walczył do 13 sierpnia, tj. do momentu wycofania się Powstańców na drugą stronę Alej Jerozolimskich. Następnie jako żołnierz wspomnianej kompanii „Warszawianka” NSZ walczył w pobliskim Domu Kolejowym. Pod koniec września został dowódcą 2 kompanii Zgrupowania „Chrobry II”, obsadzającej najdalej na północ wysuniętą placówkę przy ul. Towarowej – magazyny Hartwiga, utrzymane do końca Powstania.
Kolejne dni po opanowaniu Dworca Pocztowego okazały się dla jego obrońców szczególnie trudne. Już następnego dnia nastąpił zmasowany atak wroga na Dworzec. Tego dnia od mostu Poniatowskiego ku ul. Grójeckiej przebijała się niemiecka jednostka 19 Dywizji Pancernej. Nieprzyjaciel otworzył huraganowy ogień, poważnie uszkadzając budynek. Równie ciężkie walki toczyły się w obronie Dworca Pocztowego w kolejnych tygodniach Powstania. Gmach nieustannie ostrzeliwany był z terenu Dworca Towarowego, Pl. Zawiszy i rejonu Filtrów. Atakowały go również czołgi i piechota nieprzyjaciela, usiłująca wbić się w powstańcze pozycje.
Po opanowaniu Ochoty przez nieprzyjaciela w rejon Pl. Starynkiewicza skierowano część Pułku Szturmowego SS RONA (Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej) – rosyjskiej formacji kolaboracyjnej walczącej po stronie Niemiec. W wyniku zmasowanego ataku nieprzyjaciela w nocy z 12 na 13 sierpnia, w obawie przed odcięciem Powstańców walczących po południowej stronie Alej Jerozolimskich, w rejonie pl. Starynkiewicza, wycofano ich za tory linii średnicowej. W tej sytuacji cały ciężar blokowania Alej spadł na obrońców Dworca Pocztowego i sąsiedniego Domu Kolejowego. 19 sierpnia „Biuletyn Informacyjny” pisał: „Jedną z najważniejszych naszych pozycji na tej trasie była i jest placówka u zbiegu al. Sikorskiego [Al. Jerozolimskie] i Żelaznej (Poczta Dworcowa), wspaniały punkt oporu, trzymający się nieugięcie mimo stałego i mocnego nacisku nieprzyjaciela”.
Obsada Dworca Pocztowego ulegała ciągłym zmianom w zależności od sytuacji. I tak np. 10 sierpnia liczyła 125 żołnierzy, w tym 14 sanitariuszek i łączniczek, a tydzień później już tylko 80 osób. W chwilach zagrożenia bowiem dowódca Zgrupowania „Chrobry II” wysyłał żołnierzy w celu wsparcia załogi Dworca. Po 13 sierpnia, kiedy front na odcinku Alej Jerozolimskich ustabilizował się, część podkomendnych ppor. „Piotra” kierowano do wspierania innych placówek.

Warta na dziedzińcu Dworca Pocztowego, sierpień 1944 r. (Fot. Sylwester Braun „Kris”/Muzeum Powstania Warszawskiego)

Ujęcie z Dworca Pocztowego w stronę skrzyżowania ul. Chmielnej z Żelazną. Od lewej kolejno: kamienica Chmielna 126, wylot ul. Żelaznej, ruiny narożnego domu Chmielna 124/Żelazna 22 i fragment kamienicy Chmielna 122, sierpień 1944 r. (Fot. Sylwester Braun „Kris”/Muzeum Powstania Warszawskiego)
19 sierpnia był szczególnym dniem dla obrońców Dworca Pocztowego. Tego dnia bowiem odwiedził ich sam dowódca Powstania, płk Antoni Chruściel „Monter”. Następnego dnia w prasie powstańczej ukazała się szczegółowa relacja z tej inspekcji, zatytułowana „Z Komendantem Monterem na czołowych liniach walki”: „Wreszcie jesteśmy. Jesteśmy w budynku Poczty Dworcowej na rogu al. Sikorskiego i ul. Żelaznej. – Jest to wspaniały punkt oporu – zwraca się do nas Komendant. – Wspaniały zarówno ze względu na poziom żołnierski oddziału, który tu walczy, jak również ze względu na rolę, jaką ten punkt spełnia, paraliżując jedną z głównych dróg przelotowych Warszawy. […] – Nie może tu przejść, póki my jesteśmy, żaden pociąg. Nie przejedzie, bezpiecznie alejami żaden samochód, nie przejdzie żaden oddział. Wymarła droga – uśmiecha się dowódca Poczty. Korzystam z kilkudziesięciu minut, w czasie których Komendant omawia sprawy służbowe i zwiedzam gmach. Cóż za dziwaczne widowisko! W pokojach i salonach nad torami olbrzymi chaos zniszczenia, ściany posiekane gęsto odłamkami granatów i pociskami karabinów maszynowych. Całe połacie murów powyrywane. Jakieś zwęglone resztki urządzeń biurowych. Podłogi zasłane masą tłuczonego szkła i zalane wodą. Gdzieniegdzie krew. Tu i ówdzie przy wąskich szparach w murze czujka z karabinem, wpatrzona w zewnętrzny świat: 30 do 40 m[e]tr[ów] od jednej z tych czujek z takiej samej jak nasza szpara, po drugiej stronie alei wyziera lufa niemieckiego ckm [ciężkiego karabinu maszynowego]. Upał i swąd spalenizny. Schodzimy do schronu w podziemiu, gdzie odpoczywa wolna część załogi tego bastionu walczącej Warszawy. Wchodzimy i stajemy zaskoczeni kontrastem: jasne, duże pokoje, tak czyste, w takim ładzie i harmonii, że wprost pojąć nie można, iż to ta sama Poczta Dworcowa. W głębi starannie przystrojony ołtarz. Dźwięki muzyki. Kroki na betonowej podłodze ściszają czysto zamiecione chodniki. Na łóżkach i pryczach śpią lub półgłosem rozmawiają wypoczywający żołnierze. […] W jednym z pokojów tworzy się mała grupka. Urywki krótkich rozmów. »Ach, gdybyśmy mieli odpowiednią broń«. »Rany boskie żebyśmy tylko mieli odpowiednią broń, to w kilka godzin nie byłoby szkopów w Domu Turystycznym i w WIG-u [Wojskowym Instytucie Geograficznym]«.”

„Biuletyn Informacyjny”, 20 sierpnia 1944 r., nr 52
Podwładnym ppor. „Piotra” najbardziej doskwierał brak broni i amunicji. Ratunkiem dla nich były zrzuty alianckie. 20 września doszło do przykrego incydentu związanego ze zrzutami, które miały miejsce dwa dni wcześniej. Wydarzenie to zostało nazwane „buntem na Dworcu Pocztowym”.
18 września, w ramach operacji „Frantic 7”, walcząca Warszawa otrzymała największy aliancki zrzut podczas Powstania. Około godz. 6 rano z lotnisk w południowo-wschodniej Anglii wystartowało pod eskortą 110 amerykańskich „latających fortec” – czterosilnikowych Boeingów B-17 z 3 Dywizji 8 Armii Powietrznej USAAF. Do Warszawy dotarło 107 maszyn (trzy zawróciły), a 101 z nich przeprowadziło zrzut. Dostarczono broń, amunicję, żywność i środki medyczne, jednak do Powstańców trafiło zaledwie około 20 proc. ładunku. Część zasobników bowiem spadła do Wisły, część zaś na Pragę, zajętą już przez wojska sowieckie. Na terenie Zgrupowania „Chrobry II” powstańcy zdołali przejąć 34 zasobniki.
Zgodnie z rozkazem „Montera” oddziały, które przejęły więcej broni ze zrzutów, miały oddać określoną jej część dowództwu. Załoga Dworca wyraziła swoje niezadowolenie. Powiadomiony o „buncie” dowódca I batalionu Zgrupowania „Chrobry II”, kpt. Tadeusz Przystojecki „Lech Żelazny”, udał się na Dworzec Pocztowy i przekonał Powstańców, żeby wydali broń i amunicję. Pozostała jeszcze sprawa ukarania „buntowników”. Dziesięciu żołnierzy przeniesiono do II batalionu. Po kilku dniach wrócili oni do macierzystego plutonu. Dowódca placówki, ppor. „Piotr”, został przesunięty do kompanii „Warszawianka”. Na nowego dowódcę wyznaczono ppor. Wiesława Dmowskiego „Małynicza”, który walczył do tej pory w Zgrupowaniu „Bartkiewicz”.
We wrześniu, po upadku Starówki (2 IX) i Powiśla (6 IX), nieprzyjaciel zdwoił ataki piechoty, czołgów i lotnictwa na Śródmieście. Systematyczne bombardowania obracały dzielnicę w gruzy i zgliszcza. W rejonie Dworca Pocztowego nasilenie walk, duże przez cały sierpień, stało się jeszcze większe. Załoga Dworca odpierała jednak kolejne ataki nieprzyjaciela.
Kiedy 27 września skapitulował Mokotów, a trzy dni później Żoliborz, broniło się już tylko Śródmieście. W tym czasie nieopodal Dworca Pocztowego rozegrały się wydarzenia związane z podjęciem przez walczące strony rokowań kapitulacyjnych. 27 września około pierwszej po południu, na drugim piętrze Domu Turystycznego, Niemcy wywiesili białą flagę, po czym przez megafony wezwali stronę polską do przysłania swoich parlamentariuszy. O godz. 16.00 polska delegacja, w skład której wszedł m.in. dowódca Dworca Pocztowego, ppor. „Małynicz”, udała się na środek Alej Jerozolimskich, gdzie nastąpiło spotkanie z parlamentariuszami strony niemieckiej. Do drugiego spotkania doszło półtorej godziny później, wówczas to polscy parlamentariusze udali się w głąb niemieckich pozycji. Kolejne rozmowy kapitulacyjne toczyły się już na wyższym szczeblu.
Ostatecznie 2 października 1944 r. przedstawiciele Komendy Głównej AK podpisali w kwaterze gen. Ericha von dem Bacha w Ożarowie „Układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie”. Zgodnie z jego postanowieniami oddziały Armii Krajowej miały złożyć broń i wyjść do niewoli; Warszawę opuścić musiała również ludność cywilna.
5 października załoga Dworca Pocztowego z resztą zgrupowania opuściła miasto. Wcześniej jednak zdjęto flagę. Żołnierze rozdzielili materiał jak najdroższy skarb i zabrali ze sobą do niewoli. Punkt wyjściowy znajdował się na rogu Grzybowskiej i Żelaznej. Powstańcy zgromadzili się w wyznaczonym miejscu i Grzybowską, Żelazną oraz Chłodną doszli do pl. Kercelego, gdzie złożyli broń, a następnie ul. Wolską opuścili Warszawę. 6 października zostali załadowani do pociągu towarowego w Ożarowie i wywiezieni do obozów jenieckich.

Barykada zamykająca ul. Żelazną. Widok w kierunku Pl. Starynkiewicza. Na pierwszym planie, po lewej stronie, Dom Kolejowy, a po prawej bunkier wzniesiony przez Niemców przed Powstaniem w celu ochrony dostępu do terenu Dworca Pocztowego, wrzesień 1944 r. (Fot. Zygmunt Sowiński „Ostoja”/Muzeum Powstania Warszawskiego)

Szkic orientacyjny przedpola Dworca Pocztowego, wykonany 30 września 1944 r. (Wojskowe Biuro Historyczne)
Ostatni akt historii powstańczego „Najwspanialszego Bastionu Warszawy” dobiegł końca. Sam budynek, mocno zniszczony w czasie walk, po wojnie został tylko częściowo odbudowany. Zachowany fragment dawnego skrzydła biurowego przejęła Poczta Polska i przez kolejne dziesięciolecia wykorzystywała go do swoich potrzeb, podczas gdy pozostałą część kompleksu rozebrano. W 2006 r. zapadła decyzja o rozbiórce ostatniego zachowanego fragmentu, a prace zakończono na początku 2007 r.
Wiosną i latem 2026 r. na terenie dawnego Dworca Pocztowego przeprowadzono prace archeologiczne. Nie przyniosły one jednak odkrycia reliktów samego kompleksu. Udało się natomiast odsłonić pozostałości zabudowy od strony ul. Chmielnej – XIX-wiecznych kamienic, rozebranych po wojnie. Dziś po monumentalnym Dworcu Pocztowym nie ma więc żadnego materialnego śladu. Nie ma nawet tablicy upamiętniającej jego bohaterskich obrońców.

Ruiny Dworca Pocztowego, 1945 r. (Muzeum Powstania Warszawskiego)

Fotografia z okresu powojennego. Po lewej odbudowana bryła Domu Turystycznego, po prawej w oddali ocalały fragment Dworca Pocztowego (widoczne malowanie maskujące). (Fot. Józef Jerzy Karpiński/Muzeum Powstania Warszawskiego)

Prace archeologiczne. Widoczne odsłonięte fragmenty kamienic od strony ul. Chmielnej, wiosna–lato 2026 r.
ZOBACZ NASZĄ RELACJĘ Z MIEJSCA PRAC ARCHEOLOGICZNYCH