dr Michał Tomasz Wójciuk
Przykład mjr Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej „Kamy” harcerki i uczestniczki Powstania Warszawskiego w szeregach Batalionu „Parasol”, pokazuje jak ważną rolę w społeczeństwie polskim pełnią Kobiety wychowujące nowe pokolenia, kształtujące postawy patriotyczne. Obaj jej synowie byli zasłużonymi działaczami opozycyjnymi walczącymi z komunizmem, a historia „Kamy” niesie przesłanie także następnym generacjom…

„Kama”, fot. autor nieznany, Zbiory MPW
W tym miesiącu mija 10 lat od odejścia mjr. „Kamy” na Wieczną Wartę, a także 82 lata od słynnej akcji likwidacyjnej tzw. „kata Warszawy”, która uwolniła Stolicę od niemieckiego ludobójcy SS-Brigadeführera i gen. majora policji Franza Kutschery. W tej operacji przeprowadzonej na sześć miesięcy przed wybuchem Powstania Warszawskiego brała udział kilkunastoletnia „Kama”.
31 stycznia 2025 r. w Archiwum Akt Nowych odbyła się uroczystość przekazania przez synów „Kamy”: Mirosława i Sławomira Chojeckich archiwum ich matki, na które składały się dokumenty oraz szereg zabytków kultury materialnej. Obiekty te pod koniec zeszłego roku zostały przekazane Muzeum Powstania Warszawskiego. Są to: Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Zasługi dla ZHP, Złoty i Srebrny Medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej, Medal za Zasługi dla Obronności Kraju, Medal Komisji Edukacji Narodowej, Medal Honorowy Obywatel Miasta Stołecznego Warszawy, Medal Honorowy Obywatel Piastowa oraz dwa wojskowe berety.

Od lewej dyrektor Archiwum Akt Nowych, Mariusz Olczak i dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, Jan Ołdakowski oglądają pamiątki „Kamy”, 31 stycznia 2025, fot. Katarzyna Stefanowska, Zbiory MPW

Pamiątki „Kamy”: odznaka „Agrikoli”, jej powiększone zdjęcie i kopia protokołu szkoły potwierdzającego jej ukończenie, 31 stycznia 2025, fot. Katarzyna Stefanowska, Zbiory MPW

Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari nadany „Kamie” 15 stycznia 1972 r., fot. Michał Zajączkowski, Zbiory MPW

Gwiazda Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski nadanego „Kamie” już pośmiertnie w 2016 r., fot. Michał Zajączkowski, Zbiory MPW
Wśród tak wielu odznaczeń, wyjątkowo cenna jest niewielka, bo mająca zaledwie niecałe 2 centymetry wysokości odznaka konspiracyjnej Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty „Agricola” otrzymana przez „Kamę” po skończeniu kursów na dwa miesiące przed Powstaniem, w maju 1944 r. Szkoła funkcjonowała w ramach Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, kształciła kadry polskiej dywersji walczącej z Niemcami. Odznaka jest obiektem unikatowym, jedynym obecnie znanym egzemplarzem przyznanym kobiecie. Szkoła była bowiem założona i prowadzona przez Szare Szeregi czyli harcerstwo męskie. Skończyło ją blisko 320 mężczyzn i bliżej nie określona, ale znacznie niższa liczba kobiet, której dolna granica to nie mniej niż kilkanaście. W klasie „Kamy” było 9 kobiet. Szacunki statystyczne utrudnia operowanie w dokumentacji tylko pseudonimami, a wiadomo, że często kobiety nosiły pseudonimy męskie (pseudoandronimia), a mężczyźni żeńskie (pseudoginonimia). Niewielka ilość kursantów także wynikała z wymogów konspiracji. Zajęcia prowadzono w terenie oraz w tajnych lokalach, gdzie obecność dużej liczby osób mogło narazić organizację na szwank. Osoby typowane do szkoły musiały mieć zdaną maturę, a „Kama” skłamała, że ma ją za sobą.
Podczas szkolenia „Kama” nie miała wolnej chwili. Z mieszkania przy ulicy Leszno, róg Młynarskiej wychodziła o godz. 6:30. O godz. 7 zaczynały się wykłady w „Agricoli”, które wypełniały przedpołudnie. Resztę dnia zajmowały zadania konspiracyjne, a wieczorem chodziła do szkoły przy ulicy Jasnej 10, gdzie na pierwszym piętrze pod przykrywką szkoły handlowej wieczorowej, uczestniczyła jako uczennica w tajnych kompletach gimnazjum ogólnokształcącego. Na zajęciach w podchorążówce, szczególnie bała się trygonometrii, która była konieczna w zaliczeniu terenoznawstwa.

Odznaka „Agricoli” - awers, fot. Michał Zajączkowski, Zbiory MPW

Odznaka „Agricoli” - rewers, fot. Michał Zajączkowski, Zbiory MPW
Jak się okazuje z dokumentacji przechowywanej w Archiwum Akt Nowych młodziutka „Kama” szczególnie się wyróżniła podczas szkolenia. Z protokołu egzaminacyjnego Nr 3 z dnia 26 maja 1944 r. wynika mianowicie, że komisja zatwierdzona przez kpt. Mieczysława Kurkowskiego „Mietka” (dowódca Oddziału Dyspozycyjnego Kedywu KG AK „Deska 81”), której przewodniczącym był por. Eugeniusz Konopacki „Gustaw” (Komendant „Agricoli”) podjęła decyzję, że kursantka st. strz. „Kama” ukończyła szkolenie z wynikiem bardzo dobrym. Kurs uprawniał do awansu na stopień kaprala.
Szkolenia były przeprowadzone w dniach 24-27 kwietnia oraz 4-5 i 11-12 maja 1944 r. Ich zwieńczenie stanowiły egzaminy teoretyczne, wyszkolenia bojowego, terenoznawstwa, minerki, dywersji, organizacji armii, służby wewnętrznej oraz zadań praktycznych prowadzonych w terenie, a także strzelania z ostrej amunicji z wykorzystaniem karabinu, pistoletu oraz broni maszynowej. „Kama” wspominała: „bardzo się bałam, że nie zdam, przede wszystkim z matematyki, to znaczy czy przyswoiłam tę okropną trygonometrię, terenoznawstwo […] byłam pewnie jak osika, drżąca i słaba, ale po mnie by tego nigdy nikt nie poznał”. Egzaminy przeprowadzono w Królikarni. Oceniającymi członkami komisji i instruktorami byli: por. Władysław Paszkowski „Poręb” odpowiadający za przedmiot wyszkolenie bojowe, por. Roman Grzybowski „Fungus” (terenoznawstwo) i ppor. Jerzy Zborowski „Jeremi” (minerka i dywersja). Byli to doświadczeni szkoleniowcy wyspecjalizowani w realizowaniu edukacji wojskowej. Wyróżniona absolwentka kursu, nie była jednak nowicjuszką…
Kiedy instruktorzy „Agricoli” składali podpisy pod protokołem oceniającym wysoko dywersyjne i bojowe kwalifikacje „Kamy”, sama zainteresowana jeszcze niepełnoletnia kursantka była od sześciu lat harcerką w szeregach 58. Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerek, a już weteranką pięciu akcji polskiego Podziemia wymierzonych w funkcjonariuszy niemieckiego aparatu okupacyjnego. W pierwszej swojej akcji miała już skończone 17 lat. Było to 1 października 1943 r. gdy zlikwidowano zbrodniarza SS-Rottenführera Ernesta Weffelsa. Pod koniec tego miesiąca (25 października) pod kulami polskich konspiratorów padł cechujący się okrucieństwem SS-Scharführer Stephan Klein wzięty omyłkowo za mającego ten sam stopień służbowy Engelberta Frühwirtha. Półtora miesiąca później dług ze zbrodniczego życia swym polskim ofiarom wypłacił kierownik warszawskiego urzędu kwaterunkowego Emil Braun. Nie minęły dwa miesiące, jak zlikwidowany został w Alejach Ujazdowskich 1 lutego 1944 r. „kat Warszawy”, SS-Brigadeführer i generał major policji Franz Kutschera, dowódca SS i Policji na dystrykt warszawski, który – jak się szacuje – miał na rękach krew blisko pięciu tysięcy Polaków. We wszystkich tych operacjach „Kama” zajmowała się szeroko rozumianym rozpoznaniem. Jak sama wspominała, na początku miała problemy z zapamiętaniem rysów twarzy ludobójców, ale jak wiadomo osoba to również mimika, charakterystyczne ruchy, chód, gestykulacja. To wszystko należało bezbłędnie umieć identyfikować. Musiała nauczyć się więc powszedniego dnia zbrodniarza (np. jak się przemieszcza, o których porach dnia można go spotkać na ulicy), bo od tego zależało powodzenie akcji i bezpieczeństwo koleżanek i kolegów.
Przed Akcją „Kutschera” harcerka „Kama” razem z dwoma koleżankami: dwudziestodziewięciolatką, już mężatką, Anną Szarzyńską-Rewską „Hanką” i czternastolatką Elżbietą Dziębowską „Dewajtis” przez cztery tygodnie na zmianę co około piętnaście minut rano i po południu obserwowały budynek, w którym mieszkał Kutschera (Al. Róż 2) oraz okolice Willi Gawrońskich (A. Ujazdowskie 23) czyli „pałacyku”, w którym mieściło się biuro jego urzędu. Dzięki informacjom i spostrzeżeniom obserwatorek, kierownictwo operacji wiedziało, którym samochodem ludobójca się przemieszcza, kiedy wyszedł z domu, a kiedy trafił do urzędu, o której godzinie pożegnał biuro i jak wyglądał jego powrót. Długie i żmudne obserwacje młodziutkich dziewczyn pomogły konspiratorom wybrać miejsce akcji, poznać specyfikę terenu, oszacować własne możliwości taktyczne, opracować plan operacji. Dzięki informacjom „Kamy” i jej koleżanek na czas akcji wybrano godziny poranne, gdyż momenty pojawiania się wówczas zbrodniarza były bardziej regularne niż w godzinach popołudniowych. Tuż przed akcją „Kama” miała ustalić, czy Kutschera w ogóle wsiadł do samochodu. Żeby wykonać polecenie przebiegła przez jezdnię tuż przed jadącym autem, ciemno-stalową limuzyną Opel Admiral (nr rejestracyjny: SS-20795). Następnie podczas strzelaniny stała na rogu ulic Chopina i Al. Ujazdowskich. Według jej własnej relacji akcja trwała zaledwie 90 sekund. Ze strony niemieckiej zostało zastrzelonych 5 osób, w tym Kutschera, a rannych było 9 funkcjonariuszy. Polacy stracili na miejscu dwóch żołnierzy, dwóch zmarło z ran, a dwóch było rannych.
Po likwidacji „kata Warszawy”, młoda konspiratorka wzięła jeszcze udział przed wybuchem Powstania Warszawskiego, w trzech nieudanych operacjach wymierzonych w kierowników machiny zagłady: SS-Sturmbannführera Waltera Stamma (6 maja), SS-Standartenführera Ludwiga Hahna (czerwiec) i SS-Obergruppenführera Wilhelma Koppego (11 lipca). Byli to sternicy aparatu anihilacji Polaków i innych nacji.
W Powstaniu Warszawskim „Kama” początkowo pracowała w kuchni w suterenie szpitala Karola i Marii (Leszno/Żytnia), a następnie jako łączniczka „Parasola”.
Pierwszego papierosa wypaliła 4 sierpnia, jak zobaczyła swój dom w płomieniach. Martwiła się o los rodziców Ireny i Jana, których była jedyna córką.
Uczestniczyła w walkach na Woli. Po przejściu na Starówkę, pracowała w szpitalu przy ul. Nowomiejskiej gdzie nadzorowała przetransportowanie rannych z Pałacu Krasińskich. Po ostrzelaniu budynku ranni zostali usytuowani w domu u zbiegu ulic Mostowej i Nowomiejskiej. Po upadku Starego Miasta przeszła z rannymi z punktu sanitarnego, którym kierowała przez kanały do Śródmieścia. Była to dramatyczna przeprawa: „Osłabłam. Ten fetor po prostu mnie doprowadził do nieprzytomności”. Uderzenie w twarz postawiło ją na nogi. Wyszli na rogu ul. Wareckiej przy Nowym Świecie. Przejście od pl. Krasińskich zajęło 6 godzin.

„Kama” w środku po wyjściu z kanału na ul. Wareckiej, na zegarek patrzy Krzysztof Palester „Krzych”, 2 września 1944, fot. Joachim Joachimczyk „Joachim”, Zbiory MPW
Po przybyciu do Śródmieścia odnalazła ojca. Jej oddział skierowano na Czerniaków w okolice ulic Ludnej, Solec, Okrąg i Wilanowskiej. Po ciężkich walkach przeszła kanałem na Mokotów. Razem z kolegami została skierowana w okolice Królikarni. Swoje osiemnaste urodziny (24 września) obchodziła podczas wykonywania zadania łączniczki w okolicy Parku Dreszera. Tam przy ul. Odyńca napadł ją potworny ból zatrutego jeszcze przed Powstaniem zęba. Obrzękła jej twarz. Udało się znaleźć dentystkę, która ponownie zatruła ząb. Dwa dni później zeszła do kanału. Wyszła włazem w Al. Ujazdowskich przy ul. Wilczej: „gdy już doszłam do włazu ledwo dyszałam, jeśli w ogóle oddychałam. Już nie miałam siły wejść na klamrę. Ktoś zszedł, pasami mnie opiął i na linach wciągnięto mnie do góry”. Dostała gorączki 39,5 stopni. Jak się dowiedziała o kapitulacji: „rzewnymi łzami płakaliśmy”.
Została z ojcem i wyszli z cywilami, wśród których byli też krewni. Razem z ojcem dotarła do Grodziska. Potem dalej. W Częstochowie odnalazła mamę. Do Warszawy wróciła w lutym 1945 r. W listopadzie wyszła za mąż za kolegę z „Parasola”, Jerzego Chojeckiego „Spokojnego”.
Wiele lat pracowała w Państwowych Zakładach Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. Była zaangażowana w życiu kombatanckim i w działalności społecznej. 31 lipca 2010 została Honorowym Obywatelem Warszawy.

Medal Honorowy Obywatel Miasta Stołecznego Warszawy, fot. Michał Zajączkowski, Zbiory MPW
Wywiad z „Kamą” jest jednym z otwierających ekspozycję stałą Muzeum Powstania Warszawskiego. Odwiedzała Muzeum przy okazji uroczystości Rocznicy Wybuchu Powstania Warszawskiego co roku pod koniec lipca, a także uczestniczyła w spotkaniach opłatkowych Kombatantów organizowanych w naszej placówce w połowie grudnia. Była honorowym gościem także podczas spotkań organizowanych przez Dział Kombatanta MPW (22 lutego 2007, 9 kwietnia 2009, 27 stycznia i 10 lutego 2011), a także podczas promocji książek. Była gościem na debacie zorganizowanej 6 października 2015 r. przez Dział Historyczny MPW, a 24 października 2006 r. „Kama” święciła w Muzeum 80. Urodziny oraz swój wybór na przewodniczącą Rady Naczelnej Stowarzyszenia Szarych Szeregów. Jubilatka została odznaczona wtedy Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej.

Od prawej mjr Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama” z Aliną Janowską „Aliną”, podczas uroczystości spotkania Powstańców z Prezydentem RP w Muzeum Powstania Warszawskiego, 31 lipca 2010, fot. Zbigniew Furman, Zbiory MPW

Prezes Związku Powstańców Warszawskich ppłk Zbigniew Galperyn „Antek” wręcza mjr Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej „Kamie” Medal Pamiątkowy z okazji 70. Rocznicy Powstania Warszawskiego podczas Wigilia Powstańców w MPW, 16 grudnia 2014, fot. Zbigniew Furman, Zbiory MPW
Pamiątki „Kamy” i jej relacja zrealizowana przez Archiwum Historii Mówionej MPW mają nie tylko ogromne znaczenie biograficzne pozwalające spojrzeć na jej osobistą drogę życiową, ale też stanowią ważne źródło materialne do dziejów udziału kobiet w siłach zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego.