Powrót do biogramów

Juliusz Ludwik
Englert

Pseudonim
"Adam"
Data urodzenia
1927-09-07
Data śmierci
2010-01-13
Stopień
-
Stopień
strzelec
Pseudonimy
"Jastrzębiec", "Adam"
Imiona rodziców
Adam - Wanda z domu Rotwand
Miejsce urodzenia
Warszawa
Wykształcenie do 1944 r.
Uczeń XXXVIII Szkoły Powszechnej im. Marii Curie-Skłodowskiej ( ukończona w roku szkolnym 1938/1939) Naukę kontynuował podczas okupacji w Szkole Graficznej im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie (pod zmienioną nazwą: Prywatnej Męskiej Szkoły Graficznej I stopnia. )
Udział w wojnie obronnej 1939 r.
Goniec przy z-cy komendanta obrony przeciwlotniczej Warszawy
Udział w konspiracji 1939-1944
W konspiracji od marca 1943 roku. Armia Krajowa - batalion "Wigry" - 2. kompania "Czesław"; bezpośredni d-ca ppor. Jerzy Krygier "Wojnicz"
Adres przed Powstaniem
Warszawa, ul. Długa 52, następnie ul. Floriańska
Oddział
Armia Krajowa - Grupa "Północ" - zgrupowanie "Róg" - batalion "Wigry" - 2. kompania "Czesław"
Szlak bojowy
Wola - Cmentarze
Rodzeństwo walczące w Powstaniu
Jego ranny brat Andrzej ps. "Andrzejek" został zamordowany po zajęciu Starego Miasta przez oddziały niemieckie w szpitalu powstańczym przy ul. Podwale 25 .
Losy po Powstaniu
Wyszedł z Warszawy około 5.08.1944 r. w grupie żołnierzy udających się w kierunku Kampinosu - tj. Tadeusz de Virion, Jan de Virion, jego narzeczona Zosia Taube i Juliusz Englert. Wyszli z Warszawy w cywilnych ubraniach przez Boernerowo do do Podkowy Leśnej, w której zatrzymali się na kilka następnych miesięcy.
Losy po wojnie
Fotografik, autor wystaw fotograficznych poświęconych II wojnie światowej oraz współautor wielu albumów fotograficznych. Od 1946 przebywał na emigracji w Wielkiej Brytanii ( wyjechał z kraju 1 kwietnia 1946, by dołączyć do przebywającego na Zachodzie ojca - byłego więźnia KL Buchenwald.) Ukończył Borough Polytechnic Institute w Londynie.Działacz emigracyjny w Wielkiej Brytanii. Członek Rady Naukowej Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie oraz członek Rady Naukowej Instytutu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku.
Odznaczenia i awanse
Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2007). Awansowany do stopnia majora w stanie spoczynku (15.08.2007)
Miejsce śmierci
Londyn.
Informacje dodatkowe
Syn pierwszego Dyrektora Archiwum Miejskiego mieszczącego się w budynku Arsenału przy ul. Długiej róg Nalewek. We wrześniu 1939 r. jego ojciec był zastępcą komendanta obrony przeciwlotniczej Warszawy. Budynek Arsenału był także przedwojennym adresem zamieszkania rodziny oraz wojennym - do roku 1943 i aresztowania ojca Juliusza ( ok. 6 .04.1943 w ramach represji niemieckich po Akcji pod Arsenałem) Starszy brat Andrzej żołnierz batalionu "Miotła" poległ podczas Powstania 2 września 1944 roku na Starym Mieście. Przyjaciel Tadeusza de Virion z batalionu "Wigry" Archiwum Fotograficzne Juliusza Englerta (prawie 107 tys. fotografii) znajduje się w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Biblioteki Jagiellońskiej.
Fragment wspomnień
    - Dlaczego pan z kolegami i koleżanką podjął decyzję, żeby wyjść z Woli? -Był taki moment, kiedy „Trzaska” zrobił zbiórkę całego batalionu i powiedział wówczas, że jesteście zdemobilizowani. To był niefortunny wyraz, ale wiem, o co jemu wówczas chodziło. Powiedział: „Są dwie możliwości – bo Wola była już prawie w rękach Niemców – możecie iść na Stare Miasto albo na Kampinos”. Myśmy zdecydowali pójść na Kampinos. To znaczy wyjść z Warszawy. Taka była decyzja moich przełożonych. Jan de Virion był szefem kompanii, Tadeusz de Virion, kapral podchorąży z pierwszą lokatą był kolejnym naszym przełożonym, Zosia Taube, jeszcze było nas trzech innych, razem była siódemka. Decyzja była, wydaje mi się, Jana de Viriona, ale nie jestem pewien. Był z nami także jeszcze szef kompanii, sierżant Kampel. Zginął później, przebijając się przez otaczające nas pozycje niemieckie. Myśmy się rozdzielili. Myśmy poszli w jednym kierunku, trójka z Kampelem poszła w kierunku drugim. Kampel zginął, drugi kolega też zginął, został jeden z nich. Obecnie mieszka w Ameryce. Myśmy się trzymali razem, przeszliśmy jakoś szczęśliwie przez niemieckie pozycje. To był dosyć szaleńczy pomysł, ale z odrobinką szczęścia udało nam się, mimo strzelaniny, która była dosyć energiczna.".
źródło: Archiwum Historii Mówionej
Zaproponuj zmiany w biogramie Zaproponuj Nowy biogram