Dzisiaj filmowcy szukają współczesnego klucza, by znów opowiadać o powstaniu warszawskim. „Kanał” zrobili ci, którzy nieśli bolesne wspomnienia tamtego czasu.
Dzisiaj filmowcy szukają współczesnego klucza, by znów opowiadać o powstaniu warszawskim. „Kanał” zrobili ci, którzy nieśli bolesne wspomnienia tamtego czasu..
- Byłem dowódcą kompanii - mówił wczoraj na konferencji prasowej scenarzysta Jerzy Stefan Stawiński. — Wszedłem do kanałów z 70 żołnierzami, a wyszedłem z trzema. Niewielu z nas przeżyło. Po wojnie długo czułem się jak ryba na piasku, patrzyłem na rzeczywistość, która mnie zawiodła i nie wiedziałem, czy w ogóle warto żyć. — Pisanie muzyki do „Kanału” było dla mnie wielkim przeżyciem - przyznał Jan Krenz. 4 września 1944 roku na nasz warszawski dom upadła bomba. Zginęło wówczas 15 osób, m.in. moja matka i siostra. Ja życie zawdzięczam jedynie boskiemu cudowi.
Andrzej Wajda przypomniał, że w latach 50. Kanał nie został w kraju dobrze przyjęty. - Ten ciemny, przygnębiający obraz nie mógł zadowolić ludzi, którzy walczyli w powstaniu, którzy pogrzebali swoich najbliższych, dla których te 63 dni było niezwykłym doświadczeniem. Dopiero nagroda w Cannes dała im nieco satysfakcji. Bo świat usłyszało powstaniu.
Projekcja „Kanału” w Muzeum Powstania Warszawskiego zaczęła obchody 50. rocznicy narodzin polskiej szkoły filmowej. Munk, Wajda. Morgenstern, Konwicki, Has, Kutz to główni reżyserzy, którzy ją tworzyli. A byli też scenarzyści, operatorzy, aktorzy - Jako rektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Jacek Malczewski powtarzał swoim studentom: „Malujcie tak, żeby Polska zmartwychwstała” - mówi Wajda.
- Dziś na tablicy w Akademii jest lista jej absolwentów, którzy zginęli w I wojnie światowej. Ale Malczewski mówił nie tylko do nich. On mówił do wszystkich. I my też wiele lat później postawiliśmy sobie takie zadanie. Dzisiaj żyjemy w innej Polsce. Jeśli jest w tym moja najmniejsza zasługa, mogę umierać spokojnie.
Rzeczpospolita (19-04-2007)