Pseudonim
"Jagoda"
Data urodzenia
1929-01-20
Data śmierci
1987-02-02
Stopień
łączniczka - sanitariuszka
Stopień
strzelec
Miejsce urodzenia
Żyrardów
Imiona rodziców
Antoni - Anna z domu Gutkowska
Wykształcenie
Uczennica Szkoły Powszechnej im. Cecylii Plater-Zyberk na ul. Piusa XI (Pięknej) w Warszawie od 1935 r. W czasie okupacji od drugiego roku wojny (1940/41) uczyła się w szkole Kowalczykówny. W ramach tajnych kompletów i szkoły zawodowej zaliczyła trzy klasy gimnazjum. Maturę zdała w 1946 r. w Liceum im. Marii Konopnickiej we Włocławku (trzyletnia szkoła średnia ogólnokształcąca o ustroju semestralnym, latach 1945-1946). Mgr farm. w 1952 r. (Wydział Farmaceutyczny AM w Warszawie, w latach 1946-1952).
Udział w konspiracji 1939-1944
Działała w czasie okupacji w Szarych Szeregach, razem z rówieśnicami z klasy m.in. z Teresą Bogusławską - swoją przedwojenną przyjaciółką. Od jesieni 1941 r. w zastępie należącym do 6. Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerskiej. (Maria Smoleńska jako należąca do tajnego harcerstwa wspomniana jest na str. 16 w; Teresa Bogusławska "Wołanie z nocy", ze wstępem Józefa Szczypki. IW PAX, Warszawa 1979 r. Wymieniona jest tam pod powojennym nazwiskiem po mężu i pod rzadziej używanym imieniem Maria). W Szarych Szeregach wykonywała szkice terenowe - trasy ewentualnych ucieczek, ewidencję kamienic przechodnich, z których można wyjść na inną ulicę. Równocześnie zajmowała się kolportażem prasy podziemnej - gazeta "Walka”. Przyjęta do Armii Krajowej latem 1944 r.
Adres przed Powstaniem Warszawskim
Warszawa ul. Krucza 10 m. 31
Oddział
Jej powstańczy przydział nie jest znany - prawdopodobnie batalion NOW-AK "Gustaw". Była łączniczką w Śródmieściu Północnym, a także sanitariuszką na terenie szpitala polowego urządzonego w szkole Platerówny. Gdy brakowało żywności brała udział w przenoszeniu jęczmienia z magazynów browaru Haberbusch i Schiele. W latach 1980-1981 w czasie akcji spisywania wspomnień, Maria Jadwiga Smoleńska przekazała swoje relacje prawdopodobnie do ZBoWiD-u.
Szlak bojowy
Śródmieście Południe - Śródmieście Północ
Losy po Powstaniu
Wyszła z Warszawy z ludnością cywilną 15 października, przeszła przez obóz w Pruszkowie (Dulag-121), gdzie zajmowała się roznoszeniem żywności wśród uchodźców. Uciekła z obozu, wychodząc nie zatrzymywana przez główną bramę niosąc kubeł po cukrze. Dotarła do Podkowy Leśnej, gdzie odnalazła rodzinę.
Rodzeństwo w Powstaniu
Jej brat Kazimierz, w latach okupacji żołnierz batalionu "Zośka", podczas Powstania zagarnięty przez Niemców na Mokotowie został sanitariuszem w punkcie PCK przy ul. Kazimierzowskiej 65.
Nazwisko po mężu
Smoleńska
Miejsce śmierci
Warszawa
Informacje dodatkowe - losy rodziny
7 marca 1941 r. po likwidacji Igo Syma, Gestapo aresztowało nocą w mieszkaniu na ul. Kruczej jej ojca, mgr. farm. Antoniego Łodzińskeigo. Przez al. Szucha trafił na Pawiak. W następnym roku przyszło zawiadomienie z KL Auschwitz, że więzień polityczny nr 11371 Antoni Łodziński ur. 4.12.1890 r., Łabędź, zmarł 16 lutego 1942 r. Przed aresztowaniem Antoni Łodziński prowadził aptekę na ul. Żelaznej 65, apteka była w trakcie przeprowadzki na aryjską stronę na ul. Kazimierzowską 65. O pomocy udzielanej przez Antoniego Łodzińskiego ludności żydowskiej wspomina zatrudniona w aptece mgr Janina Truchanowicz-Zajączkowska: "Po przeżyciach okupacyjnych ...", Wspomnienia farmaceutów z lat 1939-1945. Farmacja Polska, grudzień 1983 r.
Dokumenty
Polski Czerwony Krzyż Warszawa - Warszawa dn. 5.10.1944r.: Zaświadczam, że p. Łodzińska Jagoda ur. 20 I 1929 zam. w Warszawie stale przy ul. Krucza 10/31 obecnie Piusa 24 jest stale zatrudniona w Polskim Czerwonym Krzyżu w charakterze sanitariuszki. Władze wojskowe i cywilne proszone są o okazywanie wymienionej pomocy w razie potrzeby. Zaświadczenie ważne do dnia 31 października 1944 r.
Ze wspomnień Marii Jadwigi Łozińskiej - Smoleńskiej ps. "Jagoda"
„Od 1942 r. w HP, włączona w ostatnich dniach lipca 1944 r. do A.K. II komp. harcerska bat. Gustaw. Działalność w Powstaniu Warszawskim w Śródmieściu. Przebieg działalności: w sierpniu kolportaż gazetki „Walka”, w rejonie ulic al. Jerozolimskie, Krucza, Mokotowska, Marszałkowska, Poznańska, Piusa XI, Wilcza, Hoża, Wspólna, Żurawia, Żulińskiego, Nowogrodzka. We wrześniu: pomoc w punkcie szpitalnym na Hożej, a po jego zniszczeniu praca w szpitalu wojskowym w gmachu szkoły im. C. Plater na Piusa XI. Komendantem szpitala był por. „Morwa”. Wszystkie polecenia od pierwszego dnia Powstania otrzymywałam od Komendantki Harcerstwa ps. „Dygna”, która zginęła we wrześniu na ul. Hożej. We wrześniu na polecenie Dygny zorganizowałam w mieszkaniu moich rodziców przy ul. Kruczej 10 m 31, punkt spotkań harcerzy z H.P. i punkt dla harcerzy H.P. chętnych do udziału w Powstaniu (dotychczas nie zaangażowanych). W szpitalu pracowałam do 13 października skąd zastałam wywieziona przez Niemiecki Czerwony Krzyż do obozu przejściowego w Piastowie. 14 X uciekłam z obozu do Podkowy Leśnej. Pełniłam również funkcję łączniczki na trasie Krucza – Świętokrzyska – Chmielna".
    [...] "Moja przyjaźń z Teresą [Bogusławską - przyp.] narodziła się w 1937 roku w ławce szkolnej III klasy, kiedy Teresa przyszła do szkoły do Platerówny, poprzednio uczona była w domu. Dom jej i najbliższą rodzinę poznałam w październiku tego roku z okazji imienin Teresy. Mieszkanie na Kanonii w staromiejskim stylu pełne pamiątek historycznych i rodzinnych, dość ciemne przez to tajemnicze. Teresa zaprowadziła mnie do gabinetu ojca, czułam że jest bardzo dumna ze swego ojca. Po wrześniu 1939 roku ojciec Teresy wyjechał z Polski i nigdy już nie wrócił, dlatego większość koleżanek Teresy go nie znała. Pan Bogusławski bywał również przed wojną na uroczystościach szkolnych np. pamiętam go jak głośno i długo oklaskiwał nas po przedstawieniu szkolnym (sen Marysi) siedząc obok pani Reut. Był również tak jak wszyscy rodzice na I-szej Komunii Świętej naszej klasy 18 maja 1939 roku, która jak wszystkie Platerki pamiętają, odbyła się w auli naszej szkoły. Po tej pięknej uroczystości robiono nam dużo zdjęć na dziedzińcu szkolnym, dzięki bardzo kochanej matce Teresy, pani dr Bogusławskiej, te zdjęcia jak i wiele innych zdjęć i pamiątek Teresy uratowały się. Matka zabrała je z domu w czasie powstania jako najcenniejsze przedmioty. Przyrzekłyśmy sobie obrać nasze imiona przy bierzmowaniu. Na Kanonii oprócz rodziców i brata (brat Teresy również wyjechał z Polski po wrześniu 1939 roku, wrócił jako cichociemny w 1944 roku, ale Teresa o tym nie wiedziała) mieszkała była również panna Frania, wychowawczyni Teresy, bardzo troskliwa i kochana. Opiekunka Teresy. Właśnie pod opieką panny Frani chodziłyśmy na spacery po Starym Mieście i na plażę nad Wisłę obok Mostu Kierbedzia. Dziś nie ma już plaży tym miejscu. Właśnie z panną Frania i Tajfunem, biało-czarnym pekińczykiem, ulubieńcem Teresy, spędziłyśmy bardzo miłe, beztroskie wakacje w Druskiennikach w lipcu 1939 roku. Jeździłyśmy na plażę promem na wyspę na Niemnie, która nazywała się Wyspą Miłości. Na tej wyspie przebiegała granica. Wojna 1939 roku. Mieszkanie na Kanonii zostało zniszczone, Teresa z matką i panną Franią zamieszkały na Mazowieckiej 4, również w bardzo ładnym mieszkaniu. Ja nie chodziłam już do Platerówny podczas wojny, ale nadal przyjaźniłam się z Teresą. W okresie Bożego Narodzenia pani Bogusławska zaprowadziła nas po raz pierwszy do Szpitala Ujazdowskiego, aby złożyć życzenia i podarunki rannym żołnierzom, m.in. pamiętam jak podpisywałyśmy im Faraona i Emancypantkę - nowe egzemplarze, które Teresa dostała w tym celu od cioci Kończycowej. Teresa bardzo przeżywała te odwiedziny, wciągnęła później do tej akcji inne koleżanki. Na wakacje podczas wojny wyjeżdżałyśmy do Łomianek z matką Teresy z panią Bogusławską i z panią Franią, furą sprzed CIF-u. W Łomiankach mieszkał latem Dziadunio Teresy, ojciec pani Bogusławskiej. Teresa bardzo go kochała. Był to dom-dworek dworek otoczony ogrodem pełnym kwiatów sadem. (...) Latem bywało tam sporo osób z rodziny i nie z rodziny, byli przez pewien czas i tacy, którzy ukrywali się przed Niemcami. Do stołu zasiadało zawsze wiele osób, atmosfera była bardzo życzliwa. Czułyśmy się tam bardzo dobrze, Teresa lubiła różne gry, zawody np. zjadanie wiśni do granic naszych możliwości siedząc na drzewie, albo gdy sortowano ogórki – zjadanie ogórków, która zje więcej. Wieczorem czytałyśmy książki, a Teresa często czytała na głos wiersze. Chyba w 1942 roku Teresa zawiadomiła mnie, że Dziadunio umarł, byłyśmy na wyprowadzeniu z jego mieszkania na Czerwonego Krzyża w Warszawie i na pogrzebie w Łomiankach, gdzie został pochowany na miejscowym cmentarzu. Więcej już na wakacje do Łomianek nie jeździłyśmy. Myślę, że jeden z wierszy Teresy bez tytułu, znajdujący się w książce "Wołanie z nocy", to jakby refleksja z tamtych Łomianek. [Wspomnienia matki udostępnił p. Witold Smoleński]
Źródła
MPW-baza uczestników PW, archiwum rodzinne, fotografie i informacje udostępnione przez syna, p. Witolda Smoleńskiego
Zaproponuj zmiany w biogramie Zaproponuj Nowy biogram