Jerzy Szulc „Tygrys”

Archiwum Historii Mówionej


Nazywam się Jerzy Szulc, urodzony 1 sierpnia 1934 roku w Warszawie, pseudonim „Tygrys”.

  • Co robił pan przed wybuchem II wojny światowej? W momencie jej wybuchu miał pan pięć lat...


[Byłem] przy rodzicach.

  • Mieszkał pan w Warszawie?


Tak, na placu Kazimierza, urodzony jestem na Śliskiej róg Twardej. Później tam robiono getto i przeniesiono nas na plac Kazimierza 6 w Warszawie.

  • Pamięta pan moment wybuchu wojny?


Niedużo, 1939 rok niedużo pamiętam.

  • Czym zajmował się pan w czasie okupacji? Uczęszczał pan do szkoły?


Do szkoły przy ulicy Miedzianej 8.

  • Czym zajmowała się pana rodzina w czasie okupacji?


Była bieda bardzo, mama pracowała przy wodach gazowanych, a tata nie pracował, bo nie miał pracy.

  • Jak pamięta pan szkołę z czasów okupacji?


Bardzo mało pamiętam szkołę.

  • Miał pan dużo przyjaciół wtedy?


Miałem kolegów oczywiście, też kolega jeden był razem w Zgrupowaniu „Chrobry II”, o pseudonimie „Krowa”, Kowalczyk Stanisław, ale zginął w Niemczech.

  • Był pan harcerzem?


Nie.

  • W jaki sposób trafił pan do konspiracji?


Tata był też w konspiracji, zginął bez wieści i ja poszedłem jako łącznik za tatą.

  • To było już w czasie Powstania?


W czasie Powstania.

  • W którym oddziale walczył tata, też w „Chrobrym”?


Nie, w innym.

  • W jakim?


Już nie przypominam sobie.

  • Pamięta pan moment wybuchu Powstania?


Pamiętam.

  • Może pan coś o tym opowiedzieć?


Wchodząc właśnie do Zgrupowania „Chrobry II” podałem niewłaściwą datę urodzenia, podałem się o dwa lata starszy. Nie przyjęto by mnie, bo miałem dziesięć lat, tak że podałem się na dwanaście lat i byłem łącznikiem. Znałem dobrze tereny Śródmieścia, kolegów ze zgrupowania wszędzie prowadziłem, byłem po prostu takim, jak to się mówi, przepraszam, cwaniakiem warszawskim. W czasie okupacji jeszcze handlowałem gazetami, trochę papierosami swojej roboty, trochę się robiło, tak że pomagałem rodzicom.

  • Czym się pan zajmował w czasie Powstania? Czy może pan coś więcej powiedzieć o pracy łącznika?


Co dzień nosiłem meldunki na PAST-ę, hasła, inne rzeczy, przeprowadzałem zgrupowania piwnicami. Nie bałem się po prostu, byłem bardzo odważny jako dziesięcioletni chłopiec.

  • Czy był pan w jakiś sposób uzbrojony?

 

Po zdobyciu, po Niemcach miałem granaty, miałem butelki z benzyną, miałem hełm, później zdobyli i dali mi pistolet koledzy, nieduży, siedmiostrzałowy. 15 sierpnia… w Powstaniu był kolega o pseudonimie „Biskup”, zdobył cztery czołgi, to znaczy spalił i na piątym czołgu go Niemcy z karabinu maszynowego zabili i starsi koledzy mówią: „Jurek, taki jesteś ‹‹Tygrys››, taki jesteś sprytny, masz butelkę benzyny, czołg jedzie.” 15 sierpnia, nawet opisane jest o tym, rzuciłem tą butelkę samozapalającą, czołg w płomieniach i uciekłem, jakoś mi się udało wycofać, wtenczas byłem mianowany już z łącznika na starszego strzelca.



  • Gdzie to było?


To było koło Grzybowskiej, róg Wroniej, w tamtych okolicach.

  • Później, kiedy pan został starszym strzelcem już uczestniczył pan w walkach?


Częściowo, przeprowadzałem zgrupowania starszych kolegów, bo znałem bardzo dobrze Śródmieście, wszystkie dziury, wszystkie piwnice, kanały, wszystko dobrze znałem, nie bałem się po prostu.

  • Czy pana praca w czasie Powstania wiązała się z dużym ryzykiem?


Z dużym.

  • Jak zapamiętał pan żołnierzy nieprzyjaciela w czasie Powstania? Miał pan z nimi jakiś kontakt?


Z żołnierzami…

  • Niemieckimi.


Kontaktów nie miałem żadnych.

  • Czy widział pan jeńców?


Jeńców to widziałem, oczywiście.

  • Jak pan ich zapamiętał?


Po prostu ręce w górze trzymali, tak że poddani byli.

  • Pamięta pan jak walkę pana oddziału przyjmowała ludność cywilna? Jak reagowali ludzie na żołnierzy wtedy?


Raczej bardzo dobrze.

  • Czy w czasie Powstania spotkał się pan z obcokrajowcami?


Nie.

  • Nie było tam żadnych ludzi innego pochodzenia niż Polacy?


Byli częściowo chyba Żydzi, którzy jeszcze przeżyli Powstanie w getcie.

  • Ale ci Żydzi brali udział jako żołnierze?


Jako żołnierze, tak.

  • W pana oddziale też byli?


Chyba było dwóch.

  • Czy może pan nam coś opowiedzieć o życiu codziennym w czasie Powstania.


Była wielka bieda. Nie było przez całe Powstanie, sześćdziesiąt trzy dni do poddania się… Byłem ranny lekko w nogę.

Nie było co jeść, nie było amunicji, nie było broni, tak że sześćdziesiąt trzy dni się wytrzymało. Jak koń padł, to od razu się z nożami leciało i smażyło się konia. Jak pod koniec Powstania złapali psa, to też żeśmy jedli psa. Smażyło się go i się jadło z głodu.


  • A inne aspekty, takie jak higiena?


Oj, to strasznie było, wszy, tyfus.

  • Było można się gdzieś umyć?


Oj, ciężko było.

  • Gdzie pan spał?


Spało się na podłogach, na słomiankach, materace rozmaite, co się zdobyło gdzieś, na siedząco.

  • Czy w czasie Powstania kontaktował pan się z rodziną, z najbliższymi?


Niemcy zrzucili ulotki w połowie Powstania, kto ma ochotę wyjść, to niech sobie wyjdzie, jako cywil mama z siostrą wyszła, a ja zostałem w Powstaniu już do końca. Wywieźli ich Niemcy do Bauera, jak to się mówiło, do Częstochowy i tam pracowali.

  • Przez całe Powstanie nie miał pan już później z nimi kontaktu?


Nie miałem już kontaktu.

  • Jak spędzał pan czas wolny w czasie Powstania?


Nie było czasu wolnego.

  • Nie było czasu wolnego?


Nie było. Dyskusje rozmaite. Co? Gdzie? Kiedy nacieramy?

  • Czy w tym czasie spotkał się pan z jakimiś przejawami życia religijnego? Czy uczestniczył pan w mszach? Czy był pan świadkiem pogrzebów?


Pogrzebów tak, normalnie padali powstańcy, żołnierze. Chodziło się nieraz prawie i po trupach.

  • A msze?


Msze... Na początku ksiądz przychodził, to znaczy kapelan i odprawiał z nami nabożeństwa, ale później to już…

  • Pana oddział miał kapelana?


Już nie przypominam sobie.

  • Czy w czasie Powstania docierała do pana prasa podziemna? Czy słuchali panowie wtedy radia?


Były swojej roboty radia po prostu.

  • Może pan nam opowie jak dziesięciolatek zapamiętał Powstanie? Jakie ma pan wspomnienia z tego czasu? Może jest jakaś historia, którą chciałby pan nam opowiedzieć?


Jaka historia może być? Walczyło się i to wszystko.

  • Pamięta pan ostatnie dni Powstania?


Pamiętam.

  • Jak Powstanie upadało, co pan wtedy robił?


W ostatnie dni Powstania się poddaliśmy, broń całą trzeba było pooddawać, wieźli nas do Ożarowa i z Ożarowa później do Lamsdorfu, to jest w Łambinowicach. Później przewieźli nas do Milbergu, do drugiego obozu, tylko to było krótko, po miesiącu i później stamtąd do Brukwitz, do Niemiec. W Brukwitz to była fabryka, niby Glasfabrik, ale samoloty tam robili i tam byłem osiem miesięcy.

  • Pan tam pracował? Miał pan wtedy dziesięć lat.


Tak. Po dziesięć godzin.

  • Długo pan tam był?


Osiem miesięcy. Nas tam było młodocianych pięćdziesięciu dziewięciu. Później po wyzwoleniu, właśnie ten kolega zginął, bo żeśmy poszli, samochód się palił niemiecki, i tam chleb był, za tym chlebem myśmy poszli, a tam była w tym samochodzie amunicja. Wtenczas czterech kolegów zginęło po wybuchu. Ja byłem też przy tym, nawet niedraśnięty, takie szczęście wielkie miałem.

  • Powrócił pan później do Warszawy?


Wróciłem do Warszawy, ale już nie miałem wiadomości żadnej. Mama była z siostrą w Siedlcach u rodziny… Nie, ja byłem w Siedlcach, a mama była z siostrą w Warszawie na Grójeckiej, tam się zakwaterowała, jakiś pokoik miały. Przyjechałem od cioci z Siedlec i zamieszkałem już w Warszawie.

  • Może opowie nam pan jeszcze czym w czasie okupacji zajmowały się dzieci? Jak wyglądało życie codzienne dla siedmio, ośmioletnich dzieci w czasie okupacji? Jak wyglądały zabawy?


Zabawy, kto miał trochę pieniędzy, pracował, to były i zabawy, a kto nie miał to musiał dorabiać. A to gazety sprzedawał, majdaniarze wozili gazety, papierosy się robiło, tak że było ciężko, bardzo ciężko.

  • Pan sprzedawał gazety?


Tak.

  • Pamięta pan jakieś tytuły gazet?


Już nie pamiętam.

  • Czymś jeszcze pan się zajmował w czasie okupacji?


Pomagałem rodzicom po prostu żeby parę groszy było.

  • Którą klasę pan skończył, gdy wybuchło Powstanie?


Chyba drugą klasę szkoły podstawowej.

  • Jakie jest pana najlepsze wspomnienie z czasów Powstania?


Walczyć, tylko walczyć i walczyć.

  • A najgorsze?


Najgorsze żeby się… jakoś żeby było wszystko dobrze. Mam tu trochę książek, mam opisów, tak że mogę to wszystko przekazać.

  • Może opowie pan nam jeszcze o tym, co działo się z panem po 1945 roku, po powrocie do Polski.


Zacząłem pracować jako goniec po prostu, na początku. Później byłem w Służbie Polsce, w SP, w Gdyni rok czasu, w Stoczni imienia Komuny Paryskiej. Tam skończyłem szkołę zawodową jako elektryk okrętowy i później już przyjechałem do Warszawy. Tu pracowałem w gazowni warszawskiej, później pracowałem w Urzędzie Rady Ministrów, już jako rzemieślnik specjalista i na końcu pracowałem w kancelarii prezydenta, za Wałęsy i stamtąd odszedłem na emeryturę, już trzynaście lat jestem na emeryturze.

  • Czy na początku, zaraz po Powstaniu, jak zaczynał pan pracę, czy spotkały pana jakieś nieprzyjemności z racji tego, że był pan w konspiracji?


Tak.

  • Może pan opowiedzieć?


Chciałem, jak przyjechałem do szkoły kadetów, była taka na Rakowieckiej, nie przyjęto mnie do tej szkoły, ponieważ byłem w Armii Krajowej. Tak że odmówiono mi. Przyjechałem z Niemiec, ujawniłem się w Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego i w Czerwonym Krzyżu. Tak że później już mnie się nie czepiali. Bezpartyjny cały czas byłem.

  • Czy chciałby pan jeszcze coś opowiedzieć, coś może czego jeszcze nikt nie mówił na temat Powstania? Jakąś swoją refleksję ma pan?


Teraz mieszkam razem z żoną na Wilanowskiej, syn nam zmarł w zeszłym roku, czterdzieści pięć lat miał. Drugi syn jeszcze żyje, teraz zrobił doktorat. Tak że co tu więcej można? Rodzina się dobrze układa.

  • Czy utrzymuje pan cały czas kontakt z kombatantami?


Tak, oczywiście, w Zgrupowaniu „Chrobry II”.

Warszawa, 18 lutego 2007 roku
Rozmowę prowadził Dominik Cieszkowski
Jerzy Szulc Pseudonim: „Tygrys” Stopień: łącznik Formacja: Zgrupowanie „Chrobry II” Dzielnica: Śródmieście Zobacz biogram

Zobacz także

Nasz newsletter