„Czas mojej służby”. Wrzesień 1939 oczami niemieckiego żołnierza
W zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego znajduje się album żołnierza Wehrmachtu stanowiący swoiste trofeum wojenne, które Powstaniec Warszawski Ryszard Zbrzezny „Jarema” przywiózł z Niemiec wiosną 1945 roku. Po upadku Powstania Zbrzezny był przetrzymywany w obozach jenieckich w Lamsdorf (Łambinowice, woj. opolskie), Luckenwalde, Cottbus (Chociebuż) i Fürstenberg nad Odrą (trzy obozy na terenie Brandenburgii).
Zdobycz wojenna
Na przełomie grudnia 1944 i stycznia 1945 roku kapral podchorąży „Jarema” wraz z innymi jeńcami został wyprowadzony z obozu w ramach przymusowej ewakuacji więźniów z rejonów przyfrontowych. Podczas tułaczki grupa dotarła pod Berlin. Tam właśnie Powstaniec przypadkiem natknął się na chlebak, a w nim – na niemiecki album fotograficzny. W środku odkrył m.in. zdjęcia polskich jeńców z września 1939 roku oraz swojego rodzinnego miasta – Warszawy. Około 20 kwietnia 1945 roku wyczerpana i przetrzebiona kolumna jeniecka spotkała oddziały Armii Czerwonej, które zajmowały tereny wschodnich Niemiec. Dzięki termu w maju 1945 roku Zbrzezny mógł wrócić do Polski. Zabrał ze sobą album.
Historię znaleziska próbował odtworzyć w 1964 roku dziennikarz Ryszard Wójcik w jednym z prowadzonych przez siebie programów telewizyjnych z serii „Zatrzymane w kadrze” oraz w 2009 roku na kartach książki „Meldefahrer X. Album przywieziony z wojny”. Wspomniane okoliczności odnalezienia niemieckiej pamiątki objaśnia dziennik prowadzony przez Ryszarda Zbrzeznego w niewoli jenieckiej, odczytany i opracowany przez Tomasza Zatwarnickiego z Archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego. Zarówno album, jak i dziennik zostały podarowane Muzeum przez syna Powstańca, Karola Zbrzeznego.

Album gońca motocyklowego z 9 Pułku Strzelców Kawalerii Wehrmachtu zatytułowany „Meine Dienszeit” (Czas mojej służby).

Strona zatytułowana przez autora zdjęć „Junge Generation” (Młode pokolenie).
Żołnierz motocyklista
Album, oprawiony w imitację skóry, z tłoczonym napisem „Meine Dienstzeit” (Czas mojej służby) i metalową aplikacją w postaci hełmu Wehrmachtu, zawiera 114 fotografii z tzw. Feldzug Polen (kampanii polskiej, zwanej też przez Niemców kampanią wrześniową), czyli ataku III Rzeszy na Polskę we wrześniu 1939 roku, który rozpoczął II wojnę światową. To album, jakich wiele w zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego – obiekty tego typu były wykorzystywane przez licznych niemieckich wojskowych, a fotografowanie na podbitych obszarach stanowiło powszechną praktykę wśród żołnierzy piechoty i lotnictwa. Jednak jest coś, co wyróżnia album znaleziony przez Ryszarda Zbrzeznego „Jaremę” – zawiera on ciekawe, nietypowe zdjęcia, do tego opatrzone rysunkami i komentarzami autora.
Twórca pozostaje anonimowy – podobnie jak inni, którzy w swoich kronikach fotograficznych nie umieszczali własnych danych, ponieważ albumy były przeznaczone do użytku prywatnego. Możemy jedynie snuć domysły, czy któraś z uwiecznionych na odbitkach twarzy należy do autora. Wiadomo natomiast, że pełnił on służbę jako goniec motocyklowy (Meldefahrer lub Kradmelder) w 9 Pułku Strzelców Kawalerii (9 Kavallerie-Schützen-Regiment) w pododdziale zmotoryzowanym. Do zadań łącznika należało m.in. dostarczanie meldunków i utrzymywanie łączności pomiędzy poszczególnymi jednostkami na froncie.

Przedostatnia strona albumu zatytułowana „Meldefahrer!” (Goniec motocyklowy!), zapewne wyobrażająca samego autora jadącego przez zniszczoną polską miejscowość.
Dzięki starannie wykonanej przez autora mapie, umieszczonej na jednej z kart albumu, znamy trasę, jaką we wrześniu 1939 roku pokonał oddział gońca. Wiodła ona od Żar, gdzie jednostka stacjonowała od 21 sierpnia, przez Radom, Łódź, Kutno, Warszawę i Poznań, aż do powrotu do Żar 11 października 1939 roku.

Odręcznie wykonana mapa z zaznaczoną trasą „kampanii polskiej” 9 Pułku Strzelców Kawalerii Wehrmachtu z okresu od 21 sierpnia do 11 października 1939 roku.
Kronika
Fotografie z albumu w większości mają charakter typowej rejestracji dokonywanej przez niemieckich wojskowych w tamtym czasie. Ukazują towarzyszy broni, zdobyty arsenał, pojmanych jeńców, zabitych polskich żołnierzy,lokalną ludność oraz mijane polskie miejscowości. Nietypowym motywem jest zaś obecność na zdjęciach zwłok „swoich” – poległych żołnierzy niemieckich oraz zniszczonego niemieckiego sprzętu wojskowego.
Zazwyczaj niemieccy fotoamatorzy, wzorując się na profesjonalnych fotoreporterach kompanii propagandowych, dokumentowali przede wszystkim własne sukcesy, a śmierć Niemca była sygnalizowana jedynie przez mogiłę oznaczoną krzyżem. Album gońca motocyklowego jest pod tym względem odmienny.

Przegląd broni w 9 Pułku Strzelców Kawalerii Wehrmachtu, miejscowość nieustalona, wrzesień – 10 października 1939 roku.

Dziewczynka z psem, miejscowość nieustalona, wrzesień – 10 października 1939 roku.

Polscy jeńcy wojenni. Zdjęcie wykonane na obecnej Alei Krakowskiej, w okolicach skrzyżowania z ulicą Lechicką, 29–30 września 1939 roku.
Jednym z najciekawszych kadrów w albumie – zdaniem dr. Pawła Brudka z Działu Historycznego Muzeum Powstania Warszawskiego – jest scena pogadanki dla niemieckich żołnierzy, prawdopodobnie poświęconej współpracy Niemców z Sowietami. Na poglądowej mapie widać linię oddzielającą niemieckie i sowieckie siły zbrojne podczas wspólnej operacji przeciwko Polsce. Po stronie niemieckiej znalazły się strefy działań oznaczone jako „B” – Białystok oraz „BL” – Brześć Litewski (Brest-Litovsk, jak Niemcy nazywali Brześć nad Bugiem). Po stronie sowieckiej pozostało miasto „L” – Lwów (niem. Lemberg). Kreskowana linia oddziela Pomorze Gdańskie, Kujawy i Górny Śląsk od reszty Polski, zapowiadając ich aneksję przez Niemcy. Z perspektywy późniejszych planów utworzenia Generalnego Gubernatorstwa zaskakujące jest to, że na mapie nie wyróżniono Krakowa, ale Warszawę („W”), Łódź („L”) oraz Radom („R”).

Pogadanka dla niemieckich żołnierzy, prawdopodobnie poświęcona współpracy niemiecko-sowieckiej, miejscowość nieustalona, początek października 1939 roku.
Inny interesujący kadr przedstawia dziewczęta w tradycyjnych strojach z okolic Łowicza, podpisane jako „Maruschkas” (Maruszki). Tytuł nawiązuje do popularnej niemieckiej piosenki marszowej z okresu I wojny światowej pt. „Maruschka. In einem Polenstädtchen” (Maruszka. W polskim miasteczku), z 1915 roku, odznaczającej się żywą melodią i żartobliwym tekstem. Melodię skomponował Heinrich „Harry” Steier, a tytułowa Maruszka to piękna polska dziewczyna, w której zakochuje się niemiecki żołnierz.

Z Niemcami stoją młode kobiety w łowickich strojach, podpis pod zdjęciem: „Maruschkas!” (Maruszki!), 3–10 października 1939 roku.
Ważne tło historyczne przywołują fotografie wykonane w Żarkach. Za sprawą relacji zebranych przez Ryszarda Wójcika wiadomo, że za tymi spokojnymi kadrami z miejscowości położonej niedaleko granicy niemieckiej kryją się wydarzenia, które rozegrały się 4 września. Jak odnotował na odręcznej mapie autor albumu, jego jednostka przebywała w Żarkach 3–4 września 1939 roku. Może to wskazywać na udział żołnierzy tej jednostki w dokonanych wówczas mordach na ludności cywilnej – przyjmuje się, że zabito wtedy nawet 300 osób – oraz w podpaleniu miejscowości.

Zniszczona ulica w Żarkach (ob. ul. Armii Krajowej), 4 września 1939 roku.
Kąśliwe dopiski
Charakterystycznym elementem zarówno prasowych zdjęć fotoreporterów, jak i osobistych albumów żołnierskich są komentarze o emocjonalnym zabarwieniu, umieszczane pod zdjęciami, nadające pozornie neutralnym obrazomironiczny lub szyderczy wydźwięk. Rozczochrane, bose wiejskie dzieci autor zestawił z podpisem „Polens Zukunft” (Przyszłość Polski), zbombardowane domy określił jako „Fliegerarbeit” (Dzieło lotnictwa), a spalony wrak samochodu jako „Polski Fiat”. Zdjęcie podtopionej drogi między polami uprawnymi podpisał „Das blühende Land” (Kwitnący kraj), polskich chłopów nazwał „Heckenschützen” (Strzelającymi [podstępnie] zza węgła), a rozbrojoną, idącą w rozproszeniu kolumnę polskich jeńców – „Antreten zum Marsch nach Berlin” (Zbiórką do marszu na Berlin).
Komentarze te jeszcze mocniej wybrzmiewają w zestawieniu z rysunkiem powiewającej flagi i pompatycznym mottem otwierającym album: „Wenn etwas gewaltiger ist als das Schicksal so ist der Mut, welcher uns unerschütterlich trägt!” (Jeśli coś jest potężniejsze niż los, to odwaga, która niezłomnie nas niesie!).


Zdjęcie wiejskich dzieci z terenów Polski z podpisem „Polens Zukunft” (Przyszłość Polski) oraz wojskowe motto na tle powiewającej chorągwi.
Narzędzie propagandy
Ofensywa III Rzeszy na Polskę została wykorzystana przez niemiecką propagandę w sposób przemyślany. Profesjonalni fotografowie oraz żołnierze z kompanii propagandowych przy wojskach lądowych, Kriegsmarine i Luftwaffe działali na podstawie szczegółowych wskazówek dotyczących sposobu przedstawiania Polaków, Żydów i podbitych obszarów. Systematycznie otrzymywali także zalecenia z Ministerstwa Propagandy Rzeszy, kierowanego przez Josepha Goebbelsa.
Fotografia nie była jednak wyłącznie domeną niemieckich fotoreporterów. Robienie zdjęć przez zwykłych żołnierzy Wehrmachtu stało się masowym zjawiskiem. Miało ono korzenie w ruchu fotografii amatorskiej, bardzo żywym w przedwojennych Niemczech, oraz w upowszechnieniu nowoczesnej techniki fotograficznej.
Rejestrowanie wydarzeń dla celów osobistych i prowadzenie albumów z odbitkami było wspierane przez dowództwo. Takiej aktywności przypisywano znaczenie integrujące: pomagała żołnierzowi utożsamić się z jednostką i wzmacniała poczucie uczestnictwa w zwycięskiej kampanii III Rzeszy. Fotografowanie pełniło również – jak powiedzielibyśmy dziś – funkcję terapeutyczną. Było rodzajem osobistego pamiętnika, sposobem budowania odpowiedniej perspektywy i oswajania kraju wrogiego wobec najeźdźcy.

Żołnierze z 9 Pułku Strzelców Kawalerii Wehrmachtu, miejscowość nieustalona, wrzesień – 11 października 1939 roku.
Szablon pamięci
Fotografowie amatorzy mieli do dyspozycji kilka ustandaryzowanych albumów fotograficznych, oprawianych w materiał imitujący skórę i zdobionych tłoczonymi literami oraz metalowymi aplikacjami. Przykładami takiej wojskowej produkcji fotograficznej są przechowywane w Muzeum Powstania Warszawskiego albumy zatytułowane „Meine Dienstzeit” z motywem hełmu Wehrmachtu – jak prezentowany w niniejszym artykule, a także „Erinnerungen” (Wspomnienia) z orłem Luftwaffe czy bardziej uniwersalne „Kriegserinnerungen” (Wspomnienia wojenne). Takie albumy były łatwo dostępne, możliwe, że dystrybuowano je bezpośrednio w oddziałach.
Produkowano też albumy dla konkretnych jednostek, na przykład dla Pionier-Bataillon 11 (11 batalionu saperów). Istniały również całkiem zwyczajne fotoksięgi, oprawione w płótno lub mające kartonowe okładki, które przed wojną mogły służyć do katalogowania zdjęć rodzinnych, szkolnych czy wykonanych w zakładzie pracy. Kronikę złożoną z czarnych kartonowych stron konkretny żołnierz uzupełniał o własną narrację. Układał w niej swoją historię, często dekorowaną rysunkami tuszem, uzupełnianą podpisami oraz dodatkami: znaczkami pocztowymi, lokalnymi banknotami czy wycinkami z niemieckiej prasy.

Okładki i karty niemieckich albumów z września 1939 roku oraz okresu okupacji.
Obraz wojny
Amatorskie zdjęcia różnią się od profesjonalnej rejestracji kompanii propagandowych poziomem umiejętności autora: kadrowania, uchwycenia interesującej sceny, sprawnego doboru perspektywy czy właściwego ustawienia aparatu. Jednak zwykli żołnierze, często fotografujący tym samym typem małoobrazkowego aparatu (najczęściej Leicą), co ich bardziej doświadczeni koledzy, pozostawili po sobie interesujący portret nie tylko Polski i Polaków, lecz także samych siebie.
Tak oto prywatny album, pierwotnie służący upamiętnieniu służby jednego niemieckiego żołnierza, staje się dziś cennym źródłem wiedzy o ataku Niemców na Polskę, niemieckiej mentalności wojennej oraz o tym, jak fotografia mogła łączyć osobistą pamięć z językiem propagandy.

Ostatnia karta albumu z rysunkami przedstawiającymi gońca motocyklowego, emblemat III Rzeszy, a także Odznakę Pancerną (Panzerkampfabzeichen) – niemieckie odznaczenie bojowe z okresu II wojny światowej, ustanowione 20 grudnia 1939 roku.
Redakcja tekstu: Paulina Sieniuć