Podróż w czasie: z walczącej Warszawy do słonecznych Włoch

Po zakończeniu drugiej wojny światowej, wielu polskich jeńców wojennych wyzwolonych z niemieckich stalagów i oflagów, zdecydowało się dołączyć do 2. Korpusu, dowodzonego przez gen. Władysława Andersa we Włoszech. Nie inaczej postąpili uczestnicy Powstania Warszawskiego. Wielu z nich wybrało pozostanie w szeregach armii wierząc, że nie wszystko stracone.

Wyruszamy na spacer urokliwymi ulicami Rzymu na których zatrzymał się czas. Polscy żołnierze 2. Korpusu odwiedzali Wieczne Miasto głównie w latach 1945–1946. Były to niewątpliwie dla nich chwile długo wyczekiwanego wytchnienia, niemniej świadomość odległości dzielącej ich od rodzinnego domu a także niepewność dalszych losów,  musiała mocno ciążyć im na sercu.

Rzym

Zdjęcia: Powyżej: Współczesny Rzym (marzec 2026). Poniżej: Andrzej Jagielski ps. „Jodła” z kolegą podczas wizyty w Rzymie w 1946 roku. Mężczyźni stoją przed Łukiem Konstantyna.

 

Zdjęcia: Powyżej: Współczesny Rzym (marzec 2026). Poniżej: Andrzej Jagielski ps. „Jodła” z kolegą przed Koloseum, 1946 rok.

Zdjęcia: Powyżej: Współczesny Rzym (marzec 2026). Poniżej: Andrzej Jagielski ps. „Jodła” z kolegą przed Vittoriano – Ołtarzem Ojczyzny, 1946 rok.

Andrzej Jagielski „Jodła” (1925–2004) miał w Powstaniu zaledwie 19 lat. Walczył na Woli i w Śródmieściu w oddziale Wacława Stykowskiego ps. „Hal”. Po upadku powstania trafił do niemieckiej niewoli: kolejno do Lamsdorf, Stalagu IX C Bad Sulza w Turyngii oraz Stalagu IX A Ziegenhain. W Kessel czekała na niego ciężka praca przymusowa. Po zakończeniu wojny mógł w końcu samodzielnie zdecydować o swoim losie. Wyruszył w kierunku Włoch, ponieważ oprócz służby wojskowej, 2. Korpus gen. Andersa dawał szansę na uzupełnienie przerwanej edukacji.

Zdjęcia osobistego notatnika Andrzeja Jagielskiego „Jodły”. Archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jego notatnik, przechowywany dziś w Archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego, jest wzruszającym zapisem drogi przebytej przez młodych żołnierzy przez ogarniętą wojną Europę. Andrzej Jagielski przepisał w nim w całości zapisy „Konwencji Genewskiej” z 1929 roku dotyczące traktowania jeńców wojennych oraz tekst „Aktu o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie” z 2 października 1944 roku. Znajdziemy w nim również rysunki przedstawiające obozy jenieckie w III Rzeszy, prowizoryczną mapę północnych Włoch oraz dziesiątki adresów „nowych przyjaciół” poznanych w stalagach, we Włoszech, jak i później w Wielkiej Brytanii.

Piazza del Popolo

Zdjęcia: Powyżej: Piazza del Popolo w Rzymie, widok współczesny.  Poniżej: Zdjęcie z września 1945 roku – Marian Szyszko-Bohusz, Maria Szelągowska i Witold Pilecki spacerujący w tym samym miejscu.

Mężczyznę po prawej rozpoznamy z łatwością. To Witold Pilecki (1901–1948) – uznawany przez historyków za jednego z najodważniejszych żołnierzy drugiej wojny światowej. Wtedy, w 1945 roku, miał już za sobą blisko dwu i półroczny „pobyt” w KL Auschwitz, brawurową ucieczkę z tego piekła na ziemi w kwietniu 1943 roku, okres konspiracji w polskim państwie podziemnym, dwumiesięczną walkę w Powstaniu Warszawskim, nie wspominając o wielomiesięcznej niewoli w niemieckich obozach jenieckich... We wrześniu 1945 roku, służąc w 2. Korpusie, ktoś uchwycił go podczas spaceru po skąpanym słońcem Piazza del Popolo w Rzymie. Ten uśmiech… Być może wierzył  jeszcze wtedy, że powrót do normalności jest możliwy.

Doradzano mu, by nie wracał do przejętej przez komunistów Polski. Nie posłuchał. Ojczyzna była mu szczególnie bliska. 8 maja 1947 roku został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Był brutalnie przesłuchiwany, poddany torturom w wielomiesięcznym śledztwie. Rok później skazano go na śmierć. Został pochowany w nieznanym miejscu, a jego szczątków nie odnaleziono do dziś.

Watykan

Zdjęcia: Powyżej: Bazylika św. Piotra, widok współczesny. Poniżej: Tomasz Breitkopf (z lewej) przed Bazyliką św. Piotra pomiędzy 1945 a 1946 rokiem.

Rodzina Tomasza Breitkopfa miała niemieckie korzenie, ale w XX wieku byli już w pełni spolonizowani. W czasie wojny, mimo licznych wizyt Gestapo i nacisków na podpisanie Volkslisty, nigdy nie wyrzekli się polskości. Tomasz Breitkopf ps. „Rogacz”, „Rogalski” (1926–2018) potrafił wyjść cało z niejednej opresji, ale sprzyjało mu też szczęście. Przeżył Powstanie Warszawskie walcząc pod dowództwem Lecha Żelaznego. Przetrwał obozy jenieckie (m.in. Lamsdorf i Stalag XIII D w Norymberdze). Akurat gdy alianci zbliżali się do miasta, a Niemcy byli w odwrocie, przeszedł operację i musiał być  ewakuowany przez kolegów na wózku inwalidzkim ze zbombardowanego szpitala. Ci nie mogli ciągnąć go ze sobą, więc ostatecznie trafił do pobliskiego klasztoru, gdzie zaopiekowały się nim niemieckie zakonnice. Po wyzwoleniu dołączył do 2. Korpusu. Atmosfera w Armii Andersa nie przypadła mu do gustu – szczególnie gorzki okazał się zakaz pisania listów do rodzin w Polsce. Władze komunistyczne mogłyby poddać represjom rodziny żołnierzy PSZ, czego nikt nie chciał ryzykować. Dopiero po przeniesieniu korpusu do Wielkiej Brytanii Tomasz Breitkopf zdecydował się na wysłanie korespondencji do bliskich pozostałych za żelazną kurtyną. Okazało się, że jego rodzina przeżyła powstanie, dlatego w lutym 1947 roku zdecydował się wrócić. Początkowo nie mógł znaleźć pracy. Oto fragment jego wspomnień:

Mimo, że skończyłem studia z bardzo dobrym wynikiem, nie miałem nakazu pracy. Tak się błąkałem chyba ze dwa miesiące. Bez nakazu nie mogłem nigdzie zacząć pracować, nie mogłem się przyznać, że mam studia, bo jak mam studia, to musiałem mieć nakaz. W końcu już taki zdesperowany mówię do ojca: „Wiesz, chyba pojadę gdzieś na wieś. Powiem, że mam sześć klas szkoły powszechnej, nie będę się przyznawał, że mam studia”. Ojciec mówi „Wiesz, mam znajomego w Komisji Planowania Gospodarczego – w tak zwanym PKPG – to go poproszę, może on coś pomoże”. Pojechałem do Warszawy na rozmowę z tym facetem. Napisałem życiorys. Dałem mu ten życiorys, on poszedł do kadr. Za chwilę wychodzi blady i mówi „Panie, idź pan stąd. Niech pan więcej do mnie nie przychodzi. Z takimi życiorysami to tutaj się ludzi nie przyjmuje do pracy”. Później miałem cały szereg takich historii, [nigdzie] dla mnie pracy nie było, nie mogłem awansować. Tak to wszystko trwało do 1956 roku.


Źródło: Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego

Monte Cassino

 

Zdjęcia: Powyżej: Polski Cmentarz Wojenny na Monte Cassino dzisiaj.

Za wolność naszą i waszą
my, żołnierze polscy
oddaliśmy
Bogu - ducha,
ziemi włoskiej ciało,
a serca – Polsce.”

Zdjęcia: Poniżej: Grupa polskich żołnierzy oddających hołd poległym żołnierzom 2. Korpusu. Fotografia z 8 listopada 1945 roku. Drugi od lewej – Jędrzej Dobrowolski ps. „Jezior”, żołnierz Powstania Warszawskiego, który po zwolnieniu ze Stalagu VII B Memmingen dołączył do 2. Korpusu.

Jędrzej Dobrowolski ps. „Jezior” (1925–1989) walczył w Powstaniu Warszawskim w batalionie „Gozdawa” razem ze swoim bratem Leszkiem Dobrowolskim ps. „Wrzos” (1926–1997). Po zakończeniu Powstania obaj zostali wywiezieni do obozów jenieckich (Lamsdorf i Memmingen), a później wstąpili do 2. Korpusu. Bracia przeżyli wojnę. To rzadkość. W większości przypadków, musiało upłynąć wiele lat, zanim rozbite i rozproszone rodziny mogły się ponownie zobaczyć.

Do roku 1957 komunistyczne władze powojennej Polski nie pozwalały na organizowanie oficjalnych uroczystości upamiętniających Powstanie Warszawskie. Zbrojny zryw z 1944 roku wrósł w tkankę pamięci narodowej jako wielki akt oporu – marzenie o wolności i suwerenności, dlatego kolejne rządy PRL, pozostające pod wpływem Związku Sowieckiego, nie chciały go upamiętniać. Pierwsze oficjalne obchody zostały udokumentowane przez amerykańską fotograf Marilyn Silverstone, która przebywała wówczas w Warszawie. Jędrzej Dobrowolski (pierwszy z lewej) jest jednym z powstańców uwiecznionych na tych zdjęciach.

 

Zdjęcie: Obchody rocznicy Powstania Warszawskiego w 1957 roku. Weterani Powstania Warszawskiego stojący przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Jędrzej Dobrowolski (pierwszy z lewej). Autor zdjęcia: Marilyn Silverstone (Źródło: Magnum).

Trudne wybory

Armia Andersa, znana jako 2 Korpus Polski (początkowo Polskie Siły Zbrojne na Wschodzie) pod dowództwem gen. Władysława Andersa, została sformowana w 1941 roku z Polaków zwolnionych z sowieckich łagrów na mocy porozumienia polsko-sowieckiego (Układ Sikorski-Majski). Szacuje się, że w latach 1940–1941 do ZSRR deportowano około 315 000 Polaków. Do 25 sierpnia 1942 roku z Armią Andersa ewakuowano ponad 78 000 żołnierzy i ponad 37 000 cywilów. W maju 1945 roku, Polskie Siły Zbrojne liczyły 170 000 żołnierzy wojsk lądowych, 19 400 w lotnictwie i ponad 3800 w marynarce wojennej.

Pod koniec 1946 roku 2 Korpus Polski został przeniesiony do Wielkiej Brytanii, co wiązało się z przesiedleniem prawie 100 000 polskich żołnierzy. W rezultacie, w 1946 roku rząd brytyjski utworzył Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia (Polish Resettlement Corps). Polscy weterani musieli dokonać wyboru: osiedlić się w Wielkiej Brytanii, wyemigrować do krajów Wspólnoty Brytyjskiej (lub innych państw), albo wrócić do komunistycznej Polski.

Po latach wojennej tułaczki, powrót do domu był dla wielu marzeniem, którego niestety nie można było jeszcze przez wiele lat spełnić. Ci, którzy wrócili do Polski, często nie mogli znaleźć pracy czy dokończyć studiów wyższych. Prześladowani przez władze komunistyczne, wielu było więzionych, a nawet skazywanych na śmierć. Służba u boku zachodnich aliantów była „skazą” i czyniła z nich wrogów komunistycznego państwa. Ci, którzy pozostali za granicą, tęsknili za rodzinami i ojczyzną, ale mogli rozpocząć normalne życie, zarabiać na chleb i spełniać swoje marzenia. Los polskich generałów – takich jak gen. Maczek czy gen. Sosabowski, którzy przez lata musieli walczyć o przetrwanie – pokazał jednak, że smak wolności oferowanej przez „Zachód” miał gorzki posmak.

Cztery tysiące byłych żołnierzy 2. Korpusu powróciło w swoje rodzinne strony, które znajdowały się przez 1939 rokiem na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej a po drugiej wojnie światowej znalazły się pod sowiecką kontrolą na terenie Białorusi i Litwy. Po 1951 roku zostali ponownie deportowani w głąb Związku Sowieckiego. Ci sami ludzie, którzy zanim wstąpili do Armii Andersa, w latach 1940-1941 byli wywiezieni na Sybir, po wojnie znów trafili do sowieckich łagrów… Historia zatoczyła ponure koło. 

Zobacz także