Polska enklawa w Niemczech

W pierwszej połowie 1945 roku niemiecka III Rzesza chyliła się już ku upadkowi. Od wschodu na Niemcy nacierała Armia Czerwona. Od zachodu atakowała koalicja wojsk alianckich skupiona wokół Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Wraz z postępami wojsk, alianci wyzwolili wiele obozów jenieckich, a także uwolnili wielu robotników przymusowych i więźniów obozów koncentracyjnych. W efekcie, na terenach zajmowanych przez wojska alianckie znajdowało się coraz więcej ludzi, którzy w niezależny od siebie sposób znaleźli się poza granicami swojego kraju i bez pomocy aliantów nie mogli wrócić do ojczyzny lub zamieszkać w nowym miejscu. Określano ich akronimem DP, czyli Displaced Person (ang. osoba przesiedlona) lub bardziej popularnie dipisami.

Początki

Początkowo, gdy działania wojenne jeszcze trwały, ich los dipisów schodził na dalszy plan wobec walki z wciąż broniącymi się wojskami niemieckimi. Kiedy jednak 8 maja 1945 r. ucichły działa, problem dipisów uderzył z podwójną siłą. Tą duża liczbą ludzi, często chorych, kalekich oraz pokiereszowanych uwięzieniem i pozbawionych dobytku, trzeba było się zająć. Alianci zachodni uruchomili cały szereg działań polegających na udzielaniu tym ludziom pomocy zdrowotnej, materialnej itp. a  następnie ich transporcie do ojczyzn (repatriacja).

Brytyjczycy, którzy w wyniku uzgodnień między alianckich objęli okupacją północno zachodnie Niemcy, byli w trochę innej sytuacji. Na ich terenie znajdowało się bardzo wielu Polaków, z których wprawdzie część wyjechała, ale wiele jeszcze pozostało pod ich kuratelą. Szacuje się, że na początku drugiej połowy maja 1945 roku tylko na terenie niemieckiego powiatu Emsland tuż przy granicy z Holandią było ok. 60 tys. dipisów deklarujących narodowość polską. Oprócz tego byli też żołnierze z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie jeszcze niedawno walczący pod operacyjnym dowództwem brytyjskim jako armia sojusznicza.

To właśnie w dowództwie polskiej 1 Dywizji Pancernej pojawił się pomysł, aby w rejonie Emslandu stworzyć enklawę dla przesiedlonych Polaków i przez nich zarządzaną. Pomysł szybko zyskał poparcie Brytyjczyków. 19 maja 1945 roku 1. Dywizja Pancerna została przerzucona na teren Emslandu.

Mieszkanki Haren z żołnierzami 1 Dywizji Pancernej. Autor NN, ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego 

Polakom przydzielono powiaty Aschendorf, Meppen i Lingen, a także hrabstwa: Bentheim, Bersenbruck i Cloppenburg włącznie z miastami: Aschendorf, Papenburg, Meppen, Lingen i Cloppenburg w Dolnej Saksonii. Czasowo także dostali władanie nad Leer we Fryzji Wschodniej. W sumie teren znajdujący się pod polską jurysdykcją liczył około 6500 km2. Niekiedy teren ten określa się polską strefą okupacyjną.

Kpr. Elżbieta Prądzyńska „Stacha”, była więźniarka obozu jenieckiego w Oberlangen. Autor NN, ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego 

Maczków

Zaraz po utworzeniu polskiej enklawy,na jej teren Brytyjczycy zaczęli zwozić wszystkich Polaków, którzy znajdowali się na terenie brytyjskiej strefy okupacyjnej Niemiec. Wśród nich byli m.in. dawni Powstańcy Warszawscy wyzwoleni z obozów jenieckich. Chcąc zrobić im miejsce, z różnych miast na terenie zarządzanej przez Polaków strefy wysiedlano Niemców. Ewakuacja przebiegała różnie, zawsze jednak unikano samosądów oraz pozwolono Niemcom zabrać kosztowności, dobra rodzinne i inne przedmioty osobiste. Wszelkie sprzęty, takie jak np. wyposażenie kuchni, sztućce, meble, pościel itp. miały zostać, by mogli je przejąć Polacy.

W Papenburgu Niemcy musieli opuścić  257 domów, ale mogli zamieszkać w znajdujących się nieopodal oborach, komórkach, stajniach i pomieszczeniach gospodarczych. Inaczej było w Haren, z którego wysiedlono około 1000 rodzin niemieckich, nakazując im w ciągu 9 dni przesiedlić się do podmiejskich gmin. W mieście pozostał jedynie burmistrz i siostry zakonne pracujące w lokalnym szpitalu.

W miejsce Niemców przybyło około 5000 Polaków. Wśród nich byli wyzwoleni z obozów jenieckich dawni Powstańcy Warszawscy, w tym kobiety Powstańcy Warszawscy ze Stalagu VIC Oberlangen. Do miasta przybył także Józef Szajna, który przeżył uwięzienie w niemieckich obozach koncentracyjnych Buchenwald i Auschwitz-Birkenau. Później był znanym reżyserem. Innym artystą był Leon Schiller. Do Haren przyjechał tuż po tym jak został wyzwolony z Oflagu VIIIA Murnau, dokąd trafił jako podporucznik Armii Krajowej wzięty do niewoli po upadku Powstania. Warszawskiego. Oprócz nich przyjechało także wielu dawnych mieszkańców kresów wschodnich, nie mogących powrócić do domów zagarniętych przez ZSRS.

Grupa kobiet, najprawdopodobniej uczennic jednej z maczkowskich szkół. Autor NN, ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego

Za sprawą tych ostatnich Haren zostało przemianowane na Lwów. To zaś spotkało się z protestem Sowietów, niechętnych istnieniu polskiej enklawy i polskiej armii na zachodzie. Raz za razem kierowali protesty do Brytyjczyków, domagając się likwidacji polskich ośrodków, widząc w nich przeciwwagę do Polski, w której władzę sprawowali lojalni wobec nich komuniści. Brytyjczycy z kolei może nie byli zbytnio za likwidacją enklawy, ale też nie chcąc zadrażniać sytuacji z Moskwą, sugerowali Polakom zmianę nazwy miejscowości.

Wobec tego Naczelny Wódz, gen. dyw. Tadeusz Bór-Komorowski, który 23 czerwca  1945 roku odbył wizytę w mieście, zmienił jego nazwę na Maczków na cześć żołnierzy gen. dyw. Stanisława Maczka, dowódcy 1 Dywizji Pancernej. Miasto otrzymało nowy herb, który składał się kwiat maku oraz oznaka 1 Dywizji Pancernej. Zmieniono także niemieckie nazwy ulic na polskie (i nawiasem mówiąc pokazujące skąd przybyli mieszkańcy): Armii Krajowej, 1. Dywizji Pancernej, Legionów, Jagiellońska, Zygmuntowska, Lwowska, Łyczakowska, Wileńska, Aleje Ujazdowskie, Polna, Ogrodowa, Artyleryjska, Kopernika, Mickiewicza, Akademicka. Wkrótce niemiecki burmistrz został zdjęty ze stanowiska i zastąpiony przez Zygmunta Gałeckiego, a po nim rajcą był Mieczysław Futa.

Z każdym dniem Maczków stał się miejscem, gdzie udręczeni wojną Polacy mogli znaleźć spokój. Dla ich potrzeb otwarto w Maczkowie kilka przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjum i liceum. Uruchomiono Uniwersytet Ludowy. Działała polska parafia, straż pożarna, powstawały warsztaty (w tym samochodowy), punkty usługowe i rzemieślnicze, pracownia krawiecka, a nawet firma produkująca zabawki. Ukazywały się też dwie gazety: “Dziennik żołnierza 1 Dywizji Pancernej” i tygodnik “Defilada”, mające łączny nakład prawie 90 tys. egzemplarzy. Kolportowane także inną prasę polską. W położonym nieopodal Maczkowa Meppen znajdowała się polska księgarnia, sprzedająca rocznie kilkanaście tysięcy książek.

Leon Schiller, tuż przed tym jak wrócił do Polski, zorganizował Teatr Ludowy im. Wojciecha Bogusławskiego. W samym Maczkowie działało przeszło czternaście grup teatralnych i rewiowych. Zainteresowaniem cieszyła się sztuka “Wielkie pranie”, która w satyryczny sposób pokazywała życie dipisów. Bardzo ciekawym wymiarem życia Maczkowa były także śluby. Czterech księży z polskiej parafii udzieliło 289 ślubów. Odbyło się też 101 pogrzebów. W Maczkowie urodziło się 497 Polaków.

Fotografia ślubna. Nazwiska nowożeńców nie są niestety znane. Autor NN, ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego

Kobieta z jednym z wielu dzieci urodzonych w Maczkowie. Autor NN, ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego

Maczków był uzależniony od dostaw zorganizowanych przez polską administrację wojskową (czyli de facto przez Brytyjczyków) oraz od zasobów dostarczanych przez Administrację Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy i Odbudowy (ang. United Nations Relief and Rehabilitation Administration, UNRRA). Początkowo także wszelkie warsztaty i zakłady produkcyjne realizujące zlecenia na rzecz armii lub ONZ stanowiły główne miejsce zatrudnienia mieszkańców Maczkowa. Z czasem jednak, gdy miasteczko się rozwinęło, powstały liczne miejsca, gdzie ludność pracowała. Część także wyjeżdżała do pracy do Belgii lub Holandii. Bywali jednak i tacy, co trudnili się przemytem przez niepodległą granicę z Holandią oraz czarnorynkowym handlem.

Niemcy

Niemcy mogli wjechać do Maczkowa jedynie w uzasadnionych wypadkach takich jak np. dokonanie zleconych usług lub skorzystanie z poczty. Wtedy jednak musieli mieć przepustkę i po ściśle wyznaczonych ulicach.

Nierzadko Niemcy pokazywali Polakom swój jawnie wrogi stosunek. Zdarzały się wypadki bójek i pyskówek z polskimi mieszkańcami. Polepszeniu sytuacji z pewnością nie przyczynił się fakt wysiedleń oraz niekiedy bardzo poważne ograniczenia w poruszaniu się po okolicy. Nie bez znaczenia było także to, że patrolujący miasta i wsie polscy żołnierze konfiskowali odbiorniki radiowe oraz lornetki. W tym jednak wypadku realizowali oni ogóle dyspozycje alianckich władz okupacyjnych, zakazujących w pierwszych powojennych latach posiadania Niemcom szeregu sprzętów. Generalnie jednak trzeba powiedzieć, że nie dochodziło jednak do sytuacji, żeby gdzieś na terenie polskiego rejonu odpowiedzialności działały niemieckie grupy dywersyjne.

Bywały jednak i wydarzenia, które wymagały interwencji polskich władz. Tak było chociażby w  Aschendorf, gdy Niemcy na placu przed kościołem ogłosili listę 35 Niemek utrzymujących relacje osobiste z Polakami. Niedwuznacznie sugerowali przy tym, że przez to cierpią one na choroby weneryczne. Sześciu spośród prowodyrów tego wydarzenia zostało na drugi dzień przykładnie ukaranych przez polskich żołnierzy. Innym razem, w miejscowości Freren, Polacy spalili dom byłego ortsgruppenleitera NSDAP (odpowiednik burmistrza) nazwiskiem Eilert, który był winien śmierci jednego z polskich jeńców wojennych.

Troje Polaków na tle witryny sklepu  funkcjonującego w „polskiej strefie okupacyjnej”. Autor NN, ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego

Koniec czasu Polaków

Trudno jednak oprzeć się przeświadczeniu, że władza Polaków nad tymi terenami była tymczasowa. Już bowiem w 1945 roku rząd Wielkiej Brytanii, wraz z resztą aliantów, przestał uznawać Rząd  RP na Uchodźctwie, uznając za zwierzchnie władze polskie lojalny wobec ZSRS rząd w Warszawie.

Z Emslandu wyjeżdżali cywile. Jedni jechali na dalszą emigrację. Inni jechali do Polski. Również począwszy od 1946 roku polskie wojsko zaczęło opuszczać teren Emslandu. W 1947 roku ostatnie polskie jednostki zostały wycofane z kontynentu do Wielkiej Brytanii i niedługo potem rozformowane. Tym samym Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie przestały istnieć.

Polska administracja Maczkowa utrzymała się jeszcze przez kilka miesięcy. 10 września 1948 roku nad miastem władzę ponownie objęli Niemcy, przywracając mu nazwę Haren. Odbyła się wtedy uroczysta parada mieszkańców, wracających do swoich domów, których uroczyście powitał nowy niemiecki burmistrz miasta. Polenzeit (niem. czas Polaków) jak Niemcy określają polską władzę nad tymi terenami w latach 1945-1948, dobiegł końca.

Maczków: enklawa polskości w okupowanych Niemczech. Autor NN, ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego

W chwili gdy to się działo niewielka grupa dawnych dipisów pozostawała jeszcze w różnych miasteczkach. Około trzystu z nich było w Lingen. Niektórzy z nich mieszkali tam jeszcze w latach pięćdziesiątych. Pozostały także groby Polaków na miejscowym cmentarzu w Haren, którymi opiekuje się Konsulat Generalny RP w Hamburgu i mieszkańcy miasta.

 

Zobacz także