Kobiety wywiadu: Klementyna Mańkowska – hrabina szpieg

Polska arystokratka, chcąc walczyć dla kraju, została agentką wywiadu Muszkieterów. Wykorzystując wysokie urodzenie i aryjską urodę, potrafiła wodzić Niemców za nos i wydobywać najpilniej strzeżone tajemnice, a ci z czasem zaproponowali jej współpracę i jako szpiega Abwehry wysłali do Anglii z misją odwrócenia sojuszy. Oto historia Klementyny Mańkowskiej zaliczanej do grona pięciu najlepszych agentów alianckich w Europie.

Klementyna Mańkowska urodziła się 1 sierpnia 1910 r. w niewielkiej wsi Wysuczka w obwodzie tarnopolskim (dzisiejsza Ukraina). Była drugą córką Cyryla Czarkowskiego-Golejewskiego h. Abdank i Izabelli Jaxa-Małachowskiej h. Gryf. Ojciec, drugi ordynat na Wysuczce, po agresji Sowietów na Polskę, 17 września 1939 r. został aresztowany przez NKWD i zamordowany w 1940 r.

Była arystokratką najbardziej błękitnej krwi, spokrewnioną z najznamienitszymi polskimi rodami, takimi jak: Plater-Zyberkowie, Małachowscy, Sapiehowie, Potoccy Łubieńscy, Mycielscy, powiązaną również z rodami panującymi w ówczesnej Europie.

 

Herb Abdank. Fot. domena publiczna/All except łękawica Bastianow based on works of mr Tadeusz Gajlłękawica made by WarX This W3C-unspecified vector image was created with Inkscape., CC BY-SA 2.5 , via Wikimedia Commons

Zamek, który zamieszkiwała rodzina Czarkowskich, położony na płaskowyżu, górował nad wsią. Posiadłość tę podarował dziadowi Klementyny, Tadeuszowi Czarkowskiemu-Golejewskiemu ok. 1770 r. ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski.

Piękna arystokratka wraz z czworgiem rodzeństwa spędzała beztroskie dzieciństwo wśród rozległych winnic, założonych przez ojca w 1931 r. Obejmowały one ponad 30 ha i były największymi na polskich Kresach, sprzedając doskonałe wina gronowe w całej Europie. Cyryl Czarkowski, jako Pan na Wysuczce, prowadził również duże gospodarstwo rolne, dając pracę okolicznym mieszkańcom, hodował też konie arabskie.

Wysuczka. Widok na dachy wiejskich domów i zamek. 1929 r. Fot. Autor nieznany/ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Jest rok 1930 r. Klementyna często wyjeżdża do majątku siostry Izabelli we Wrześni, na terenie Wielkopolski. Próbuje tam zapomnieć o zmarłym tragicznie narzeczonym, Emilu Rudolfie Baltku. Podczas jednego z pobytów poznaje hr. Andrzeja Mańkowskiego, który zauroczy ją na tyle, że decyduje się go poślubić. Andrzej Franciszek Ksawery hr. Mańkowski h. Zaremba jest właścicielem dóbr Winna Góra pod Poznaniem. Jest również prawnukiem jednego z najsławniejszych polskich generałów, Jana Henryka Dąbrowskiego. Dobra winnogórskie, znajdujące się na terenie Księstwa Warszawskiego, przekazał generałowi na mocy układu w Tylży w 1807 r. cesarz Napoleon Bonaparte. Posiadłość pozwoliła Dąbrowskiemu nie tylko powetować sobie lata legionowych wyrzeczeń, lecz także zapewnić utrzymanie kalekiemu synowi.

Po ślubie (styczeń 1933 r.) Klementyna i Andrzej wprowadzają się do rezydencji w Winnej Górze. Mąż z zadowoleniem powierza małżonce zarządzanie rodzinnym majątkiem, a sam kontynuuje studia prawnicze i ekonomiczne na Uniwersytecie Poznańskim. Jest na tyle zdolnym studentem, że na seminarium u wybitnego ekonomisty, prof. Edwarda Taylora, otrzymuje nagrodę za swoją tezę teorii monetaryzmu.

Wkrótce w szczęśliwym związku pojawiają się dwaj synowie; w 1933 r. rodzi się pierworodny Krzysztof, a 1938 r. Andrzej. W okresie międzywojennym państwo Mańkowscy prowadzą życie typowe dla arystokratów. Bywają w świecie, na przyjęciach, które sami także urządzają w rodzinnym majątku, poznając wielu dyplomatów i ambasadorów.

Klementyna Mańkowska. Fot. ze zbiorów rodzinnych Krzysztofa Mańkowskiego, dzięki uprzejmości kierownictwa Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy

Pod koniec sierpnia 1939 r. Andrzej zostaje powołany do służby w 69 pułku piechoty 17 dywizji Armii Poznań. Postrzelonego przez własnych żołnierzy (za próbę zapobieżenia masakrze na niemieckim oficerze) męża Klementyna odnajduje we wrześniu 1939 r. w szpitalu wojskowym w Chodakowie pod Sochaczewem i przywozi do domu.

W przeciwieństwie do okolicznych mieszkańców Winnej Góry Mańkowska po wybuchu wojny nie opuszcza majątku, nie wysyła dzieci do matki, nie odprawia służby. 11 września 1939 r. przed pałacem winnogórskim zatrzymuje się samochód Wehrmachtu z dwoma wysokimi rangą oficerami. Ich przyjazd jest związany jest z planem zajęcia pałacu i przeznaczenia go na siedzibę sztabu. Klementyna wita Niemców jako dumna polska hrabina, ubrana w odświętną białą suknię, trzymając w ręku chusteczkę z rodowymi inicjałami. Georg von Rothkirch i Harold von Hoepfner, zaskoczeni taką postawą oraz świadomi tego, że wywodzą się ze zbliżonych do polskiej arystokracji kręgów, odstępują od wykonania rozkazu, oświadczając, że wystarczy im tylko jedno skromnie umeblowane piętro. Niestety, miesiąc później, pałac zostaje zajęty przez gestapo, z zamiarem wywłaszczenia i przekazania go w prezencie feldmarszałkowi Wilhelmowi Keitlowi.

Aby uchronić kobietę przed tułaczką, Harold von Hoepfner, zauroczony jej urodą, klęka przed nią i błaga, aby wyjechała z nim do Rzymu. Hrabina uprzejmie dziękuje za propozycję, odpowiadając pytaniem: Czy aby na pewno oficer Wehrmachtu chciałby, abym porzuciła dla niego człowieka, który bohatersko stanął w obronie niemieckiego żołnierza?

Wkrótce rodzina zostaje aresztowana i przewieziona do obozu przejściowego w Środzie. Po tygodniu, w bydlęcych wagonach, wyruszają na wschód. Podczas postoju w lesie jeden z wartowników pomaga im się ukryć, dzięki czemu unikają wywózki. Pociągiem dojeżdżają do Warszawy, który opuszczają na bocznicy dworca towarowego. Trafiają do mieszkania bliskiej przyjaciółki Klementyny, primabaleriny Teatru Wielkiego Olgi Sławskiej.

Olga Sławska (z prawej) i Ziuta Buczyńska. 1936 r. Fot. Autor nieznany/ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

W końcu grudnia 1939 r. Mańkowscy przenoszą się na Mokotów do większego, bo 100-metrowego, mieszkania należącego do kuzynki, Teresy Łubieńskiej. Znajdujące się przy ul. 6 Sierpnia, niedaleko pl. Zbawiciela, lokum jest nazywane „Zbawieniem”. To tu rozpoczyna się nowy rozdział w życiu Klementyny. Piękna arystokratka przeistacza się w jedną z najlepszych agentek wywiadu II wojny światowej.

W mieszkaniu kuzynki poznaje wielu byłych oficerów Wojska Polskiego, którzy spotykają się tutaj, planując dalszą walkę z Niemcami w podziemiu. Wkrótce kobieta przekonuje się, że ma do czynienia z Muszkieterami – pierwszą konspiracyjną organizacją wywiadowczą, kierowaną przez Stefana Witkowskiego.

Klementyna zostaje szybko zauważona przez Witkowskiego, który uznając jej arystokratyczne pochodzenie, aryjską urodę oraz znajomość języków obcych za doskonałe atuty w pracy wywiadowczej, proponuje jej współpracę. O talencie szpiegowskim Mańkowskiej przekonuje go ostatecznie jedno wydarzenie. Otóż Harold von Hoepfner, zauroczony hrabiną podczas wrześniowego pobytu w Winnej Górze, odwiedza ją, będąc na przepustce w Warszawie. Pewnego wieczoru zjawia się w mieszkaniu Łubieńskiej na Mokotowie. Przywozi biżuterię i pieniądze, które na wypadek nagłej eksmisji z pałacu Mańkowska zostawiła pod jego opieką, ale również coś znacznie cenniejszego – informacje o planowanym przez Niemców na maj 1940 r. ataku na Francję. Podczas niewinnej kilkugodzinnej rozmowy Klementyna stara się zapamiętać jak najwięcej szczegółów dotyczących niemieckiego planu „Fall Gelb”. Incydent ten skłania ostatecznie Witkowskiego do wysłania jej na francuską wyspę Noirmoutier w Zatoce Baskijskiej. Jej zadanie to organizowanie łączności z rządem emigracyjnym na wypadek upadku Francji. Po drodze, w ambasadzie polskiej w Rzymie, spotyka się z attaché wojskowym, Marianem Romeyko, który od 1942 r. będzie kierować polsko-francuską siatką wywiadowczą Réseau F2. Przekazuje mu, zaszyte w rączkach walizki, mikrofilmy, zdjęcia i meldunki dotyczące m.in. planowanej przez Niemców wojny na zachodzie.

Po przyjeździe na francuską wyspę hrabina dostaje pracę tłumaczki w niemieckiej komendanturze oraz w biurze portowym. Port w Saint-Nazaire to największa baza wypadowa dla U-botów na Atlantyku. Tutaj też są remontowane niemieckie okręty podwodne, operujące na Atlantyku – wśród nich słynny pancernik Tirpitz, usilnie poszukiwany przez aliantów. Hrabina, asystując wojskowym jako tłumacz podczas inspekcji bazy, stara się zapamiętać jak najlepiej wszystko, co widzi. Na serwetkach robi szkice budynków, punktów obrony przeciwlotniczej, okrętów. Zapamiętuje ich numery boczne, zwraca uwagę na wnętrza – rozmieszczenie pomieszczeń i niemiecki personel.

Dzięki informacjom zdobytym między innymi przez Mańkowską Brytyjczycy organizują operację „Chariot”. 28 marca 1942 r. do portu w Saint-Nazaire wpływa brytyjski niszczyciel HMS „Campbeltown”, z umieszczonymi pod pokładem ładunkami wybuchowymi. Niemieckie stanowiska obronne na terenie portu oraz większość infrastruktury zostają zniszczone, wyłączając port z użytku na następnych 5 lat.

Baza łodzi podwodnych w Saint-Nazaire. 1942 r. Fot. Autor nieznany/Bundesarchiv, Bild 101IIMW6434-26 / Vater / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 DE, via Wikimedia Commons

Szpiegowską misję Klementyna prowadzi również poza godzinami pracy. Pomocne okazują się w tym przypadki. Pewnego wieczoru, widząc w recepcji hotelowej dwóch wysokich rangą niemieckich oficerów, którzy bezskutecznie próbują dokonać rezerwacji, podchodzi i nienagannym francuskim udziela pomocy w zameldowaniu. Wdzięczni Niemcy, w ramach podziękowania, zapraszają ją do najlepszej restauracji w mieście. Kolacja przy winie sprzyja szczerej rozmowie. Klementyna przedstawia się jako polska uchodźczyni, pracująca w niemieckim urzędzie, której mąż wyjechał do Brazylii, a ona pozostała z dziećmi. Samotna, pośród nieprzychylnie nastawionych do niej Francuzów, nie czuje się bezpieczna. Wzruszeni losem pięknej kobiety, Niemcy jeszcze tego wieczoru wystawiają jej list polecający, z pieczątką samego OKW (Oberkommando der Wehrmacht – Naczelne Dowództwo Wehrmachtu). Takie wzory pieczęci pomogą Witkowskiemu w fałszowaniu dokumentów, niezbędnych agentom wywiadu podczas europejskich podróży.

W marcu 1941 r. Mańkowska zostaje aresztowana przez gestapo w swoim domu na francuskiej wyspie. Nie wiedząc, co może być przyczyną, do końca zachowuje pozory, wykorzystując tupet i pewność siebie.

Przed przesłuchaniem, w siedzibie gestapo w Paryżu, żąda... porządnego śniadania – głodna nie będzie w stanie skupić myśli i odpowiadać na pytania. Urok i przebojowość hrabiny odnoszą skutek, bo natychmiast zostaje jej dostarczony wykwintny, jak na warunki więzienne, posiłek z kieliszkiem dobrego czerwonego wina.

Następnego dnia kobieta dowiaduje się, że jest wolna. Okazało się, że przyjmujący ja do pracy w komendanturze w Noirmoutier niemieccy oficerowie nie zgłosili tego, że jest polską obywatelką. Na odchodnym, przepraszana za niedogodności, wytyka urzędnikom bałagan w papierach. Żąda również auta, argumentując, że samochodem została przywieziona i w ten sam sposób zamierza wrócić do domu.

Po powrocie na wyspę odwiedzają ją, poznani przypadkowo w hotelu, znajomi z OKW. Przyjeżdżają się pożegnać, gdyż właśnie wyruszają do Prus Wschodnich, skąd za kilka dni nastąpi atak na Związek Radziecki. Jest to informacja wywiadowcza olbrzymiej wagi, którą Klementyna uzupełni jeszcze – znalezionymi w pokoju generałów, gdy ci będą spacerować po francuskiej plaży – wojskowymi rozkazami. Meldunek musi być jak najszybciej dostarczony Witkowskiemu. Klementyna prosi o urlop w pracy. Bez problemu go otrzymuje i zaopatrzona w list polecający z pieczęcią OKW, mający ją chronić podczas podróży, wyrusza do Polski. Podczas dwudniowej przerwy w podróży decyduje się odwiedzić w Berlinie dawnego znajomego rodziny, Rudolfa von Schelihę. To były radca ambasady niemieckiej w Warszawie, który jako zapalony myśliwy często polował w rodzinnym majątku hrabiny. Zawsze był wielkim przyjacielem Polaków, a teraz, związany z opozycją, nie ukrywa swojej antyhitlerowskiej postawy.

Scheliha otwiera przy niej teczkę, oznaczoną klauzulą „tajne”. W środku znajdują się dokumenty, dotyczące zbrodni w Polsce, oraz dokładne plany przyszłego obozu zagłady w Treblince. Mańkowska zapoznaje się z nimi na pół roku przed konferencją w Wannsee i jest pierwszym obcokrajowcem, który dowie się o niemieckich planach masowego mordowania ludzi. Osobiście informacja ta ją przerazi. Po latach napisze we wspomnieniach: Wierzyłam, że w sercach najgorszych można znaleźć odrobinę ciepła, choćby nawet, głęboko ukrytą. (…) I nagle moje przekonania zachwiały się. Są zatem naprawdę ludzie źli?

Przywiezione do Warszawy materiały oraz jej ustne raporty Witkowski skwituje w dwóch słowach: „To niewiarygodne!”. Meldunki zostaną natychmiast wysłane do Anglii, a wzory pieczątek trafią do komórki fałszerskiej braci Plater-Zyberków, mieszczącej się w warszawskim zakładzie fotograficznym.

Stoją od lewej: płk Pluciński, NN, inż. Michał Gonczaruk, kpt. Stefan Witkowski. 1931 r. Fot. Leon Jarumski/ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Swoje największe osiągnięcie wywiadowcze Mańkowska wciąż ma przed sobą. W lipcu 1941 r. oficer poznany w pociągu do Warszawy zaprasza ją na kolację. Oficjalnie nazywa się Wallraf Hans Alexsander i jest agentem niemieckiego wywiadu. Od swoich przełożonych, przekonanych o proniemieckiej postawie hrabiny, jaką się wykazała na francuskiej wyspie, przywozi jej propozycję pracy w… Abwehrze. Oferta bez wahania zostaje przyjęta. Od tej pory Mańkowska jest podwójnym agentem.

Wkrótce Klementyna rozpoczyna pracę w niemieckim MSZ w Berlinie, w ramach szkolenia na agenta Abwehry. Po jego ukończeniu będzie wysłana do Anglii. Czasu jest mało, ale Klementyna nie zawiedzie swoich zwierzchników, szybko nauczy się działania maszyny szyfrującej, pozna kody, adresy central i pseudonimy łączników Abwehry w Londynie. Po ukończeniu kursu, jako włoska hrabina, zostaje przewieziona do miejscowości w Saint-Avertin, niedaleko Tours, gdzie ma do dyspozycji dużą willę ze służbą. Dochodzi w niej do spotkania, którego kobieta nie zapomni do końca życia. Otóż pewnego wieczoru odwiedza ją tajemniczy komandor von Bonin, prosząc o rozmowę, która powinna być zachowana w całkowitej tajemnicy. Ten postarzały przedwcześnie, ubrany w wypłowiały mundur, człowiek oznajmia jej, że zostanie wysłana do Anglii nie jako agent wywiadu, ale po to, by przekazać Brytyjczykom wiadomość, że w Wehrmachcie istnieje silna opozycja antyhitlerowska, która nie ma złudzeń co do tego, że kierujący krajem szaleniec prowadzi naród niemiecki wprost do katastrofy. Aby do tego nie dopuścić, on właśnie zamierza przejąć władzę w Niemczech, ułożyć się z Zachodem i utworzyć koalicję antykomunistyczną.

Przed wykonaniem ostatniej misji, pod pretekstem odwiedzenia samotnej matki, Klementyna udaje się na krótki urlop do Polski. Odwiedza matkę w rodzinnym majątku w Wysuczce, namawiając ją do opuszczenia kraju. Ta jednak nie decyduje się na wyjazd z córką, argumentując, że musi czekać na powrót aresztowanego przez Sowietów męża. Wracając z Podola, Klementyna po raz ostatni spotyka się w Warszawie z Witkowskim, od którego odbiera ostatnie meldunki wywiadowcze.

9 lutego 1942 r. hrabina opuszcza na zawsze Noirmoutier i wyrusza na swoją ostatnią misję. Przez Paryż, Niceę i Lizbonę po czterech miesiącach podróży dociera do Anglii. 4 maja 1942 r. ląduje na lotnisku w Bristolu, gdzie zostaje natychmiast zatrzymana przez MI6. Jeszcze tego samego dnia Radio BBC podaje wiadomość o jej aresztowaniu.

W Londynie trafia do Royal Victoria Patriotic School. Ta była XIX-wieczna szkoła zostaje w 1941 r. przejęta przez MI6, z przeznaczeniem na miejsce internowania dla uchodźców, a w szczególności szpiegów Osi.  Klementyna ma tam dobre warunki; może zamieszkać z synami, dano jej nawet swobodę w poruszaniu się po terenie. Przez 4 tygodnie po 5 godzin dziennie przesłuchuje ją kpt. Malcolm Scott, który doskonale włada językiem polskim (jego rodzina miała przed wojną sklep sportowy we Lwowie). Klementyna opowiada mu z detalami o okolicznościach werbunku przez Abwehrę, przekazuje informacje, które otrzymała podczas szkoleń, oraz o zadaniach, które miała wykonać na terenie Anglii.

Na jednym ze zdjęć pokazanych rzez kpt. Scotta kobieta rozpoznaje komondora von Bonina, który w rzeczywistości, jak się dowiaduje, jest... samym szefem Abwehry, Wilhelmem Canarisem. To właśnie Canaris był bezpośrednim organizatorem misji wysłania jej do Anglii. Na zakończenie przesłuchań kpt. Scott daje przyjacielską radę: Niech Pani jak najszybciej opuści Londyn! Agenci Muszkieterów, uważani przez Pani rodaków za szpiegów Abwehry, nie są tutaj mile widziani...

Drugą przestrogę da jej sam gen. Kazimierz Sosnkowski – przyszły Naczelny Wódz PSZ. Podczas kolacji, zorganizowanej w Londynie przez hrabiowskie małżeństwo Pusłowskich, ostrzeże ją przed próbą zamachu ze strony II Oddziału AK, który nie akceptuje bezpośrednich kontaktów Witkowskiego z MI6, oraz zaleci jedzenie jajek na twardo, bo... trudniej je zatruć. Podobne sygnały, przestrzegające przed „nieszczęśliwym wypadkiem”, Mańkowska otrzyma jeszcze od Krystyny Skarbek i bliskiej jej Teresy Łubieńskiej [obie agentki, pracujące w czasie wojny dla brytyjskiego wywiadu, zostały po wojnie zasztyletowane – red.].

Wziąwszy rady do serca, Mańkowska opuszcza Londyn i wyjeżdża do Szkocji. Dzięki staremu znajomemu, chirurgowi z Winnej Góry, dostaje pracę sekretarki i tłumaczki dyrektora w szpitalu im. Ignacego Paderewskiego w Edynburgu. Jej dzieci uczą się tam w szkole z internatem, mąż Andrzej, ze względów służbowych, pozostaje w Londynie, ale często odwiedza żonę. Wkrótce rodzina powiększa się o kolejnego członka – córkę Marię Izabellę, urodzoną 20 czerwca 1944 r.

Andrzej Mańkowski. Mąż Klementyny Mańkowskiej. Fot. ze zbiorów rodzinnych Krzysztofa Mańkowskiego, dzięki uprzejmości kierownictwa Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy

Jako że koniec wojny zbliża się nieuchronnie, cała rodzina z utęsknieniem oczekuje powrotu do Winnej Góry. Niestety, nigdy więcej nie zobaczą swoich rodzinnych stron. Majątek zostanie skonfiskowany przez władze państwowe, a powrót do Polski, kontrolowanej przez komunistów, byłby dla nich samobójstwem.

W 1948 r. szpital w Edynburgu zostaje zamknięty, w związku z czym Klementyna, ustawicznie nękana przez polski wywiad, decyduje się na opuszczenie Szkocji. Cała rodzina przenosi się do Konga, wówczas kolonii belgijskiej, gdzie spędzi 14 lat. Wyjeżdżają jako bezpaństwowcy, z paszportami ONZ. Polskich paszportów nie mają, a w wydaniu im dokumentów brytyjskich na przeszkodzie stanął… polski rząd.

W 1953 r. Mańkowscy odwiedzają Londyn. Podczas tej wizyty Klementyna zostaje odznaczona przez gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego za działalność w czasie wojny Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Przyjmując to odznaczenie, nie wie jeszcze, że ten sam gen. „Bór” osobiście zablokował wcześniej brytyjską inicjatywę przyznania jej znacznie cenniejszego odznaczenia – Krzyża Świętego Jerzego. Dla Polaków fakt, że działała dla Muszkieterów, okazał się przeszkodą w uznaniu w pełni jej wojennych zasług.

W 1967 r. Mańkowscy opuszczają Kongo i przenoszą się do Francji. Tam czeka na nich duży majątek ziemski w Noirmoutier, który hrabinie w 1963 r., w ramach podziękowania za wszystko, co zrobiła dla mieszkańców, przekazały władze miasteczka. W czasie wojny bowiem Klementyna pomagała w kontaktach z władzami, w rejestracji dokumentów czy chociażby, umożliwiając większej, niż przewidywał regulamin, liczbie rybaków połowy na morzu, będące jedynym źródłem ich utrzymania.

Wojenne zasługi Mańkowskiej zostają docenione w wielu krajach. W maju 1996 r. prezydent Francji Jacques Chirac nadaje jej Order Zasługi, a we wrześniu 1997 r. niemiecki prezydent Roman Herzog odznacza ją Federalnym Krzyżem Zasługi Pierwszej Klasy, w uznaniu zasług w czasie wojny oraz za wkład w polsko-niemieckie pojednanie.

Klementyna hrabina Mańkowska umiera 4 stycznia 2003 r., na zamku Sermoise-sur-Loire, koło Nevers, w wieku 93 lat. Odchodzi, przeżywszy wszystkich współtowarzyszy wojennych zmagań z okupantem.

***

W wieku osiemdziesięciu kilku lat Klementyna Mańkowska spisała swoje wspomnienia wojenne, tytułując je: „Moja misja wojenna”. Pierwsze polskie wydanie ukazało się w 2003 r. W podtytule książki autorka umieściła zdanie: „Bez trwogi i nienawiści”. Została tak wychowana w domu rodzinnym, aby w życiu nie kierować się strachem, a do ludzi odnosić się z dobrocią i szlachetnością. Przez całe życie twierdziła, że: w każdym człowieku jest dobro, niektórzy tylko żyją w złych czasach...

Autor artykułu:

Monika Stasiak
Przewodnik Muzeum Powstania Warszawskiego

Dziękujemy Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy oraz Panu Krzysztofowi Mańkowskiemu za pomoc w przygotowaniu materiału.

Zobacz także

Nasz newsletter